piątek, 28 lutego 2014

                                  Rozdział. 2. Poznanie.......

                          Po dwóch tygodniach rozmów z Jake'iem poznałam go. Nie jest nieśmiały jak mówiła Ola. Przy mnie zawsze rozmawiał na luzie i żartował może nie lubił wszystkich. Polubiłam go o on chyba mnie. Ola uspokojiła się co do próby poderwania Jake'a. Chyba jej przeszła ta miłość.A może to jakaś inna taktyka ??? Nie raczej nie. Po paru próbach wkońcu udało mi się namówić go do pokazania paru rysunków, ale i tak nie pokazał mi wszystkich. Co do tatuażu to twierdzi, że to tylko taki rysunek, ale ja i tak wiem swoje i dowiem się co oznacza ten symbol. Jestem ciekawa i dziwi mnie, ze jego rodzice pozwolili mu go zrobić. ma 17 lat tak jak ja,więc nie jest pełnoletni.Musiał, więc mieć zgodę a może zrobił go sobie u jakiegoś kumpla tatuażysty. Co do jego rodziców to n ie mówił o nich za wiele tyle, że nazywają się Łucja i Paweł. Dziwne, bo nie pamiętam żeby jego ciotka Dorotie mówiła coś o nich. Może specjalnie pomijała ten temat kiedy przychodziłam do niej pomagać w sprzątaniu. Tylko czemu nie powiedziała, że przyjedzie do niej rodzina. Może sama o tym nie wiedziała. Dziwne, że pojawił się tak ni stąd ni zowąd. Jak on twierdzi to też nie wiedział,że ma się przeprowadzić. Dowiedział się w dzień wyjazdu i nie miał nic do gadania.Szkoda mi go rodzice zostawili go i wyjechali do Ameryki. 
                                                    **********
   Kiedy się obudziłam, zwlekłam się z łóżka i poszłam do toalety odświeżyć się. Może i jest sobota, ale i tak umówiłam się z Olą,że przyjdę do niej o 12.00. Gdy wychodzę z toalety i patrzę na zegarek, który wisi nad biurkiem widzę, że jest już 11.30. Tak długo spałam to nie w moim stylu zwykle śnią mi się koszmary i budzę się parę razy w nocy.Szybko uwieram ciuchy i schodzę na dół.Jak zwykle w sobotę mama wyszła już d pracy. Od kiedy 4 lata temu mój ojciec zmarł mama zaczęła dużo więcej pracować. Twierdzi,że musi, bo inaczej nie damy rady finansowo. Jak dla mnie to gdyby pracowała mniej dałybyśmy radę.Dla mnie jest to ucieczka od wspomnień z tatą, których w tym domu jest tak dużo.Po jego śmierci zamknęła się w sobie i nie rozmawiała już ze mną tak jak kiedyś. Nie żartowałyśmy już od bardzo dawna. Każda nasza rozmowa kończy się kłótnią. Wiem, że się o mnie martwi, ale do cholery mam 17 lat i mam prawo przychodzić do domu później niż po 21.00.Rzadko kiedy zgadza się na przyjście przyjaciół do mnie a o imprezach to mogę pomarzyć. Kiedy w wakacje wymknęłam się na ognisko z przyjaciółmi i wróciłam po 24.00 była taka awantura,że szkoda gadać. Na to żeby Jake mógł do mnie przyjść w zeszły piątek też musiałam nieźle się kłócić, ale się zgodziła. 
Gdy skończyłam jeść wrzuciłam talerzyk do zmywarki i wyszłam z domu. Zakluczyłam go a klucz zostawiłam tam gdzie zawsze. Po drodze do Oli wstąpiłam do sklepu. Kupiłam nasze ulubione kwaśne gumy. Zawsze żujemy je i wygłupiamy się, która włoży, więcej i nie wypluje ich.
Kiedy dochodzę do drzwi Oli domu nie zdążam zapukać, bo Ola już otwiera drzwi i zaprasza mnie do środka. Jest cała w skowronkach, więc pytam się jej:
-Co się stało ???
-Poczekaj zaraz wrócę- mówi i wychodzi z swojego pokoju. Słyszę, że rozmawia z kimś.
-To jest Patryk......
-Nie kończ domyśliłam się- nie trudno było by się domyśleć trzymała go za rękę-Jestem Weronika-zwracam się do bruneta
-A ja Patryk-podaje mi rękę. Uściskam ją. Czuje się nie zręcznie, ale on po chwili dodaje do Oli-Będę lecieć kotku widzimy się potem- Całują się, a potem on wychodzi.
-Boski nie ???-pyta poprawiając włosy
-Tak a od kiedy jesteście razem ???
-Od 2 tygodni
-Aha a co Jake'iem
-Co z nim, to już historia- a nie mówiłam, że na krótko się zakochuje- A co ty z nim coś ...?
-Nieeeee-mówię i dodaję- jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej
-Taaaa niech ci będzie.Przyniosłaś-przez chwilę patrzę na nią z mina mordercy nie wiem czemu.A po chwili pokazuje jej torebkę z gumami.-Świetnie ja też mam-Siadamy u niej na łóżku i zaczynamy naszą zabawę. Jak zwykle ona wygrywa.
  Po 16 pyta mnie 
-A Jake ci się nie podoba 
-nie-odpowiadam i wbijam wzrok w ścianę. Nie myślałam o tym czy on może mi się podobać. Chyba za krótko się znamy a po za tym nawet gdybym się w nim zakochała to on i tak nie zakochał by się we mnie.  A jednak kiedy o nim myślę zawsze się uśmiecham. Kiedy jest ze mną zawsze się śmieje i nie myślę o problemach. Może jednak coś do niego czuje ???
-No bo widzisz to widać, że on ci się podoba-mówi i uśmiecha się a ja denerwuje. Ona zawsze wie lepiej co ja czuje,ale nie tym razem ja nie kocham Jake'a jest moim przyjacielem i tylko nim będzie
-Tak tylko że on mi się nie podoba. Jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej. Możesz przestać zastępować mi serce-mówię z nerwami, ale po chwili dodaje-sorry,ale ja naprawdę nic nie czuje do Jake'a.
-Okej, ale jakbyś coś czuła to byś mi powiedziała tak ???
-tak-odpowiadam krótko
-Przysięgnijmy sobie, że nie będziemy mieć tajemnic.
-Przysięgam- mówię z ręką na sercu.
-Przysięgam-mówi Ola i robi to samo co ja.
 Rozmawiamy jeszcze prze jakiś czas, ale nagle dzwoni do mnie mama.
-Co się stało gdzie jesteś???-pyta chociaż dla mnie to jest krzyk
-U Oli zaraz wracam
-Jestem w domu od 2 godzin a ciebie nie ma masz natychmiast wracać-mówi i rozłącza się. Przecież jest dopiero 17. Sprawdzam na zegarek na komórce i jest.... o rany już 20. Ona mnie zabiję. Szybko żegnam się z Olą i wychodzę do domu. Droga zajmuje mi pół godziny. W połowie drogi dostaje e-smsa od Jake'a." Musimy porozmawiać to ważne przyjdź do lasu pod wierzbę". Nie wiem co robić, ale zmieniam drogę i idę ścieżką przez las pod wierzbę, która stoi tam od dawna i tam zawsze spotykam się z Olą kiedy chcę pogadać o czymś naprawdę ważnym. Tylko teraz to nie Ola tylko Jake. Co jest tak ważne, że chcę o tym koniecznie porozmawiać dzisiaj a nie może zaczekać do jutra.Czy coś się stało ? Nie może chodzi o jego rodziców może wracają do Polski i ma wrócić do swojego starego domu. Oby nie!!! Nie chcę go stracić.
Gdy dochodzę pod wierzbę przeżywam szok.............
                        
                                     *********
Mam nadzieję,że się podobał. Komentujcie. następny rozdział dam jutro.

                           

czwartek, 27 lutego 2014

                        Rozdział .1.  Nowy 

                 Jestem tak nie wyspana jak nigdy.Znów śnił mi się ten sen z tym chłopakiem i demonami. Tylko tym razem doszedł jeszcze pocałunek. Niby nie był straszny, a jednak te stwory co tam były mnie przerażają. Niewiem czemu ciągle mi się śni, ale chyba muszę zacząć oglądać mniej horrorów. 
   Jak to zwykle ja zaspałam i zaraz spóźnię się na autobus. Jest już październik a ja nadal nie mogę się przyzwyczaić do wczesnego wstawania. Szybko myje się i ubieram. Zbiegam na dół i łapię śniadanie ze stołu przygotowane przez moją mamę. Zakładam szybko skurzaną kurtkę i wychodzę z domu. Jakimś cudem zdążam na autobus. Wchodzę i podaje bilet kierowcy. Gdy tylko on oddaje mi bilet Ola moja świrnięta przyjaciółka łapie mnie za rękę i ciągnie mnie na miejsce. Próbuje się uwolnić, ale to na nic.
-Wiesz, że będzie u nas nowy chłopak?-mówi a widząc moją minę kontynuuje- Przeprowadził się wczoraj...-milknie i patrzy na miejsce gdzie siedzi kierowca. Patrzę i przeżywam szok. Ten nowy chłopak wygląda tak samo jak ten z którym całowałam się we śnie. Ma takie same blond włosy i niebieskie oczy.Nawet zbudowany jest podobnie.to niemożliwe widzę go pierwszy raz na oczy, więc jakim cudem miałby to być ten sam chłopak co we śnie. Kiedy siada Ola nagle odzywa się
Ciacho nie ?- nie odpowiadam tylko potakuje. Jest przystojny tylko czemu tak podobny do tego chłopaka z mojego snu. Patrzę na niego przez chwili, ale kiedy tylko się odwraca zabieram wzrok i wbijam go w szybę.
Kiedy wysiadam idę prosto do szkoły. Ola już pobiegła poznać nowego, ale ja jakoś nie miałam ochoty. 
Gdy siedzę na świetlicy po chwili przychodzi do mnie Ola.
- Jest boski choć chyba trochę nieśmiały.
- A wiesz chociaż jak ma na imię?-pytam, bo widzę że jej się spodobał
- Jake. Czy to nie wspaniałe tak miał na imię mój wymarzony chłopak. Jesteśmy dla siebie stworzeni.-nie odpowiadam, bo wiem jak to u niej jest z zakochaniem zakochuje się na chwilę a potem zmienia decyzje, więc po co mam ją smucić, że raczej nie jest w jej typie.
Po dzwonku wchodzimy do klasy i siadamy razem. Niestety pani każe każdej dziewczynie usiąć osobno a chłopakom stanąć pod tablicą. Może ma dla nas jakiś nie zapowiedziany sprawdzian tylko czemu chłopacy mają stać pod tablicą. Długo nie muszę czekać na odpowiedź bo odzywa się nauczyciel :
- Od dziś do końca roku będziecie siedzieć tak jak was porosadzam .- Zaczyna dobierać dziewczyną chłopaków. Oby tylko nie dała mi Kuby bo jest wredny i nie lubię go.
-Oby trafił mi się ten nowy- mówi Ola i odwraca się stronę tablicy, bo przyszła kolej na nią.
-Ola dostanie...... Mateusza- mówi i każe usiąć Mateuszowi obok Oli.Teraz czas na mnie błagam nie Kuba
-Weronika.......hhhmmm.... Jake Homerthy- UFFFF przynajmniej nie Kuba. Kiedy siada obok mnie na jego ręce zauważam jakiś tatuaż.To jakiś symbol według mnie.Gdy tylko widzi, że patrzę  na jego rękę zakrywa tatuaż rękawem od bluzy.
- Jestem Jake-mówi i podaje mi rękę. Uściskam ją.
- A ja Weronika
-Pogaduszki zostawcie na przerwę a teraz proszę o uwagę- Wtrąca się nauczycielka. Uśmiecham się z Jakiem i otwieram książkę. On otwiera jakiś zeszyt. Widzę, że to rysunki, ale nie mogę się im przyjrzeć, bo zasłania je rękami."Pokaż pokaż"  myślę. 
Na przerwie nie mam okazji porozmawiać  z Jakiem, bo porywa mnie zdenerwowana Ola.
- Co za sz**** nie chcę się zgodzić na zamianę.
-Jaką zamianę ???-pytam, bo naprawdę niewiem o co chodzi
-Żeby do ciebie usiadł Mateusz a do mnie Jake-mówi i poprawia swoje czarne włosy. Chyba się trochę uspokoiła.-Czy ona nie wiem, że Jake to moja druga połówka, ale to nie szkodzi i tak go zdobędę. A co u ciebie co o nim wiesz ???
- Tyle co ty, bo nie dałaś mi z nim porozmawiać.
-Jak się czegoś dowiesz to mi powiedz-mówi i wychodzi z toalety. Idzie w stronę chłopaków. Czy ona nie rozumie, że wyda się to co czuje do Jake'a. Jak zwykle ja ją będę musiała ratować. Wychodzę z łazienki i idę usiąć pod klasą. Spotykam tam Jake'a
-Co tam ???-pytam chcąc zacząć rozmowę. Czeka nas godzina rozmowy, więc wolę ją zacząć niż kończyć. Mamy teraz wolną, więc i tak nie mam co robić to mogę chociaż poznać Jake'a
-Nic jakoś leci. A u ciebie
-Też. Mogę cię o coś spytać ???
-pytaj o co chcesz nie mam sekretów
-Opowiesz  mi coś o sobie???-pytam, bo naprawdę jestem ciekawa
-Ja??? No cóż przeprowadziłem się tu do ciotki po tym jak moi rodzice wyjechali do Ameryki pracować Niewiem co byś chciała więcej wiedzieć jestem jak każdy.- Niewiem co od powiedzieć zrobiło mi się go szkoda.-A ty ???
-Ja mieszkam sama z matką ojciec zginął 4 lata temu.
-wiem...-Jak to przecież jest w naszym miasteczku dopiero od 2 dni niecałych-to znaczy teraz już wiem.Przykro mi- Mówi i widzę, że próbuje wybrnąć.Nie będę go męczyć nie za bardzo mnie to interesuje skąd wie o śmierci mojego ojca.
   Rozmawiam z nim przez całą godzinę chociaż zdaje mi się, że minęło parę minut.Tak dobrze mi się z nim rozmawia.Dowiedziałam się o nim trochę rzeczy. Nie lubi piłki nożnej ale lubi rysować. Nie udało mi się jednak do pokazania jego prac.
       Na ostatniej lekcji Ola wypytywała mnie o wiem o Jake'u.Powiedziałam jej to co wiem, że lubi kolor czarny,pływanie,że nie lubi piłki nożnej i parę innych informacji, ale nie powiedziałam, że rysuje. Wiedziałam, że jak jej to powiem to będzie nalegać aby jej je pokazałam.Ola ucieszyła się i zaczęła myśleć jak się do niego zbliżyć.
       
                                              ********
 Mam nadzieję, że  się podobał. Przepraszam za błędy. Liczę na wasze komentarze i uwagi.