Rozdział .32. Poszukiwania
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?!-pyta zdenerwowany Jake. Stoi naprzeciwko Valentaine'a w jakimś ciemnym i nie przyjemnym pokoju.
-Nie wiedziałem. Po za tym ona napewno kłamie. To nie twój syn!-mówi spokojnie Valentaine. Lecz na twarzy widać, że zdenerwowała go cała ta sytuacja. - To nie twoja dziewczyna. Nie pamiętasz jak próbowała cię zabić a ja cię uratowałem- dodaje stojąc plecami do syna.
-Kłamiesz. Wiem, że kłamiesz. - krzyczy Jake- Pamiętam wszystko. Wszystko. Wiem, że to ty jesteś zły a nie ona- dodaje podchodząc do ojca.
-To niedobrze. Niedobrze- mówi cicho Valentaine bardziej do siebie niż do niego. Przez pewien czas patrzy przed siebie. Jake traci resztki kontroli i kiedy chcę nawrzeszczeć na ojca ten odzywa się:
- Niedobrze. Niedobrze- mówi do syna.
************************
-I co teraz???-pyta po dłuższym czasie Alex. Alex nawet nie próbuje ukryć przerażenia i zmartwienia.Ja nadal patrze tam gdzie stał Jake. Był tak blisko a jednocześnie tak daleko. Avie wzrusza ramionami.
-Musimy go odnaleźć- mówi Alex.
-Jest z Valentaine'em. Jego wybór- odzywa się wreszcie Avie. Mówi spokojnie, ale słyszę w jej głosie gniew i strach.
-Chyba jesteś ślepa- cedzi Alex- Nie widziałaś, że on nic nie pamięta, że Valentaine go jakoś kontroluje.-dodaje wyraźnie zdenerwowany.- Wera pomóż mi- zawraca się do mnie. Nie potrafię wykrztusić słowa. Jake. Jake żyje! Co miał na myśli Valentaine mówiąc " I teraz będzie cierpiał przez ciebie"?!?! Co on mu zrobi? Czyżby Jake coś sobie przypomniał?
-Alex ma racje- odzywam się wreszcie. Staram się opanować,ale głos mi się łamie.- Jake nic nie pamiętał. Valentaine jakoś zabrał mu pamięć.Musimy go ratować- mówię. Te ostatnie słowa wypowiadam jąkając się. Czuję, że po policzku spływają mi łzy. Na marne próbuje je powstrzymać. Zdenerwowanie i przerażenie bierze nademną górę.
-Avie proszę-mówię szeptem. Staram się nie okazywać strachu, ale łzy i łamiący się głos nie pomaga. Zapada długa cisza. Ona musi coś zrobić! Musimy uratować Jake'a!!!! Musimy! Teraz kiedy wiem, że on żyje nie zostawię go w rękach Valentaine'a. Nie zostawię go z nim, bo nie wiadomo co mu zrobi. Nie pozwolę mu odjeść drugi raz!!! Nie stracę go znowu!
-Dobrze. Przygotujemy się i pójdziemy do kryjówki Valentaine'a.- odzywa się wreszcie Avie..
-To wiecie gdzie on jest???-pyta Alex uprzedzając mnie.
-Tak. Mieliśmy go zaatakować za parę tygodni, ale teraz nadarza się dobra okazja. Mamy z nim do pogadania- odpowiada Avie.-Idźcie się szykować i widzimy się o 8 przy głównej bramie Instytutu.-dodaje.
Pośpiesznym krokiem wychodzę z biblioteki.
-Znajdziemy go- mówi Alex w korytarzu. Kładzie mi dłoń na ramieniu. Łzy już przestały mi cieknąć. Nie mogę płakać. Nie będę płakać!!! Nie czas na płacz. Musze być dobrej myśli. Jake żyje a ja go odnajdę!!!! Nie mogę się załamać. Nie teraz kiedy jest szansa na odzyskanie Jake'a!!! Zaraz,zaraz co z Williamem? Ktoś mu się nim zająć? Tylko kto?
Idę z Alex'em do zbrojowni po broń. Alex bierze łuk, kołczan i parę noży. Zakładam strój bojowy. Jest wygodny i elastyczny.Ja biorę cały pas ostrych sztyletów. Biorę też noże. Kiedy wychodzę z przebieralni i zmierzam ku wyjściu.
-Nie martw się. On jest silny i nie poda się tak łatwo. Przyprowadzimy go całego. A Williamem i Clarissą zajmą się Agata i Zuza.- mówi Alex zatrzymując mnie. Pierwszy raz powiedział William i Clarissa a nie Will i Clary. Jego ton też jest poważny i nawet jego wieczny uśmiech zniknął i zastąpił go poważny wyraz.
-Dziękuje- mówię neutralnym tonem. Nie mogę teraz okazywać słabości. Jake, który był martwym teraz okazuje się, że żyje.
Wychodzę ze zbrojowni i idę do swojego pokoju. Wchodzę do pokoju i zastaje Agę przewijającą Clarisse. Zuza kołyszę mojego synka na rękach.
-Nawet nie dziękuj- mówi przez ramie Aga.- To dla nas szczęście. - dodaje.
-Dobrze. Dziękuje- mówię z małym uśmiechem. Aga i Zuza patrzą się i uśmiechają. Podchodzę do Zuzy i odbieram Willa. Biorę go na ręce i przyciskam do piersi.
-Wszystko będzie dobrze. Mama idzie po tatę. Pamiętaj, że cię kochamy- szepcze do uszka synka. Nie wiem czemu to robię, ale chyba po prostu chciałam żeby William to wiedział gdybyśmy nie wrócili. Zdaję sobie z tego sprawę. Mam jednak nadzieję. Wkońcu to nadzieja umiera ostatnia!!! Zrobię wszystko, aby znowu być z Jake'iem. Nie pozwolę mu znowu odejść. Nie stracę go znowu!!!
Mam tylko nadzieje, że nie będzie za późno. Czuję, że Jake żyje. Wcześniej myślałam, że to tylko mój umysł, ale teraz wiem, że muszę słuchać serca, bo ono zawsze ma rację! Nie wiem co mu zrobił Valentaine, ale wiem, że to nadal ten sam chłopak którego kocham! Może i nie będzie mnie pamiętał. Może i nic nie będzie pamiętał. Może nie będzie nas pamiętał. Ale to nie ważne. Ważne jest to, żeby on był cały i zdrowy!
Nie zdałam sobie sprawy, że z nerwów chodzę w tą i spowrotem kołysząc delikatnie Williamem. Mały usnął. Na sobie dostrzegam wzrok dziewczyn. Ciekawe co sobie pomyślały. Może, że zamartwiam się o Jake'a. Może, że boje się, że on mnie nienawidzi. Może..... Nie czas na domysły. Nie teraz! Wkładam syna do łóżeczka. Obok stoi Aga usypiając Clary w wózku.
-On żyje i wróci- mówi do mnie Aga. Clarissa ma już trzy miesiące i na główce ma krótkie szatynowe włosy. Mała jest śliczna i napewno będzie piękna w przyszłości.
-To Jake. Nie podda się tak łatwo.- odzywa się Zuza siedząc na brzegu łóżka.
-Kocha cię. Wszystko będzie dobrze- dodaje Aga. To słowo "kocha" sprawia, że serce mi szybciej bije i robi mi się goręcej. Czy to możliwe? Może Agata ma racje. Nie mogę się rozkleić. Nie mogę płakać. Nie będę płakać. Nie będę!!! Muszę być silna! Za parę minut wyruszasz po ukochanego. Nie możesz się teraz rozkleić! Powstrzymuje łzy kiedy dziewczyny mnie przytulają.
- Muszę iść. Zaopiekujcie się Williamem- mówię będąc przy drzwiach.
- Do zobaczenia- mówi Aga. Patrzę przez ramie i posyłam im uśmiech. Nie mogę ich martwić, że mogę nie wrócić. Nie ma sensu. Ich chłopaki także idą.
*************************
Jesteśmy w jakimś tunelu. Jest wilgotno i ciemno. Gdzie nie gdzie chodzą małe gryzonie. To miejsce w sam raz nadaje się dla Valentaine'a. Ale nie dla Jake'a! Jak on tu wytrzymał? Co się z nim teraz dzieje? Co robi? Czy myśli o mnie? Co oni mu robią??? Ciekawe czy kiedyś wróci mu pamięć? A może już wróciła. Gdyby mu wróciła to chyba tak po prostu nie stał by tam w bibliotece.
-Rozdzielamy się- mówi Avie wyrywając mnie z zamyślenia.Wszyscy się rozchodzą w grupki. Ja mam iść z Avie i paroma innymi mrocznymi głównym korytarzem. Gdy chcę iść za ostatnim mrocznym coś dochodzi do moich uszu. To cichy dźwięk. Znam go. To dźwięk kiedy bicz uderza o nagie ciało. Dochodzi z najciemniejszego i najmniejszego korytarza. Nikt nim nie poszedł.Może to dla tego, że jest bardzo wąski i niski, ale ja czuję, że powinnam tam pójść. Dźwięk znowu się rozlega. Nasłuchuje jakiegoś innego dźwięku. Krzyku, jęku czegokolwiek. Nic nie słyszę, ale i tak ruszam biegiem przez ten korytarz.Gdy po drodze zauważam na ziemi ślady krwi, świeżej krwi panika daje o sobie znaki. Nie zatrzymuje się jednak. Dzięki treningom umiem biegać bez głośnie, co teraz jest przydatne. Nagle przedemna wyrasta ciemna postać. Odskakuje do tyłu gdy stwór próbuje rozorać mnie pazurami. Momentalnie wyciągam nóż i rzucam się na bestię. Turlam się z nią po podłodze. Wkońcu wbijam potworowi nóż a ten z warczeniem upada na ziemię. Momentalnie wstaję i otrzepuje się. Stwór zaczyna mieć drgawki a potem zamienia się w kupkę pyłu. Czuję, że krew kapie mi z ramienia, Bestia przecięła mi pazurami ramię i poharatała bluzkę. Nie mam czasu na opatrywanie ran. Chowam nóż i ruszam biegiem korytarzem. Dobiegam do końca korytarza. Przedmną są drzwi. Znowu rozlega się ten dźwięk a potem cichy jęk.
- I co? Po co ci to było?Musiałeś się odezwać. Nie mogłeś siedzieć cicho?- mówi głos za drzwi. Poznaję go. Ogarnia mnie furia i gniew. To głos Simona.
-Nie-odpowiada mu inny głos. Wszędzie go poznam. Jake! Co on mu robi?
- No i teraz widzisz jak na tym wyszłeś. Teraz muszę cię....- nie dokańcza. Rozlega się świst i cichy jęk. Bez chwili zastanowienia otwieram drzwi kopniakiem.
****************************
Mam nadzieję, że się podobało. To przed ostatni rozdział!!! Jeszcze tylko jeden a potem epilog i koniec. No cóż nie wiem kiedy wstawię następny rozdział. Nie zabardzo mi wolno siedzieć na komputerze. Mam karę, ale jakoś dam radę. Postaram się dać go w czwartek.
Czekam na komentarze :D
Masz nie konczyc tej historii bo jak skonczysz to cie zabije heheh ide czytac dalej/ala
OdpowiedzUsuń