wtorek, 4 marca 2014

               Rozdział .6. Nowy start

               Budzi mnie pukanie do drzwi. Zwlekam się z łóżka i idę do drzwi. Otwieram je  i widzę uśmiechniętego Jake'a. Od paru dni mam już swój pokój i nie śpię już  u Jake'a. Mi to nie przyszkadzało, ale Avie powiedziała,że tak ma być i koniec. Nie jesteśmy parą więc to dziwnie by wyglądało. Chyba chciałabym z nim być, ale nie wiem. Jake i tak przychodzi gdy mam zły sen lub nie mogę spać. Niewiem jak to robi, ale zawsze jest w odpowiednim miejscu.Jest dla mnie bardzo ważny nie wiem co bym zrobiła gdyby i go zabrakło. Chyba wtedy zabiłabym się tak na prawdę. 
-Jeszcze nie gotowa na trening?-pyta i patrzy na moją piżamę. Patrzy na nią i śmieje się. Zapomniałam założyć szlafroka! To z tego się śmieje, bo teraz widzi mnie w krótkiej "sukience" z koronką przy dekolcie. Jest na ramiączkach, bo w Instytucie zawsze jest ciepło.
-Zapomniałam,zaczekaj ubiorę się- idę szybko do łazienki a katem oka widzę, że Jake usiadł na fotelu obok łóżka.
  Myję się i ubieram szybko. Zakładam strój do treningów od Avie. Mam czarne wygodne i rozciągliwe spodnie oraz bluzkę z krótkim koloru bordowego. Włosy  upinam w koka. 
 Gdy wychodzę Jake siedzi na fotelu i ogląda coś. Podchodzę i widzę, że trzyma mój zeszyt w którym zapisuje wszystko co mi przyjdzie do głowy i rysuje. Nie dorównuję Jake'owi, ale moje też nie są tragiczne. Widzę, czyta mój wpis z wakacji
-"Jest cudowny. Jest taki miły i zabawny"-mówi z głosem rozbawionym
-Nieładnie tak brać cudze rzeczy bez pozwolenia-mówię i zabieram mu zeszyt z rąk.
-Co to za chłopak? Kochasz się w nim ?
-Nie. Kiedyś tak myślałam, ale to nie było to. A nie znasz go poznałam go nad morzem-uśmiecha się do mnie i wstaję
-Lepiej chodźmy.-mówi i próbuje mi zabrać zeszyt
-Niema mowy schowam go gdzieś gdzie go nie znajdziesz. Wyjdź za drzwi-mówię,ale on wie, że żartuje. Odkładam zeszyt do szuflady biurka i odwracam się do niego.
-Kto będzie mnie trenował?-pytam z ciekawości
-Ja jestem twoim trenerem. Puki co. Chodźmy już-uśmiecha się i wskazuję bym szła przodem.
                                                       *************
    Sala do ćwiczeń jest duża i ma różne miejsca do ćwiczeń. Są wyznaczone miejsca do treningu rzucania sztyletami i osobne do strzelania z łuku. Widzę, że Alex trenuję walkę mieczem. Aga natomiast strzela z łuku. Jest w tym bardzo dobra. Zawsze trafia w serce lub w głowę.
-Co na początek?-pyta Jake. Przestaję obserwować Agę i obracam się do niego.
-Wybieraj trenerze-mówię żartobliwe. Rozgląda się po sali i widzę, że długo patrzy na miejsce gdzie jest Alex. Łapię mnie za rękę i prowadzi do tego miejsca.
-Potrenujesz walkę mieczem-mówi i podaję mi miecz.-Nie uruchamiaj go.
Potakuje i wchodzę za nim na miejsce wyznaczone do "walki".
   Idzie mi dobrze choć dostaję parę razy od Jake'a nożem w brzuch a on za każdym razem mówi co mam zrobić żeby tego uniknąć. Kiedy już idzie mi tak dobrze, że trafiam Jake'a mieczem w udo odzywa się Alex, który zniknął na jakiś czas a teraz wrócił.
-Uuu uważaj, bo cię pokona-mówi Alex żartobliwym tonem.
-Może za parę lat, a może ty chcesz powalczyć?
-Zawsze jestem chętny. Dobrze o tym wiesz-Jake podaje mu swój miecz i schodzi. 
-Daj z siebie wszystko Wera-mówi i uśmiecha się 
Walczę z nim i unikam ciosów. Nie dostałam jeszcze ani jeden raz. Kiedy próbuje zamachnąć się wytrącam mu miecz z ręki. Leży teraz u stóp Jake'a. Patrzy na mnie z zdziwioną miną. Kiedy Alex próbuje po niego pójść trafiam go mieczem z brzuch. Oczywiście tak aby go nie skrzywdzić.
-Przegrałeś Alex.-słyszę, że Jake się śmieje.Odwracam się i widzę, że śmieje się. Podchodzę do Jake'a i zabieram mu miecz, który leży u jego stóp.
-Miałam farta. Kiedyś to powtórzymy-mówię do Alex'a a ten uśmiecha się
-Czekam na rewanż- Podaje mi dłoń.
-Może teraz niech poćwiczy strzelanie z łuku-mówi Aga i podchodzi do Jake'a-mogę ja pouczyć, a wy chłopcy pobawicie się mieczami-dokańcza. Niewierze, że Aga chce mnie uczyć. Myślałam, że mnie nienawidzi.
-Pewnie jeżeli ona tego chce-mówi Jake
-Okej-mówię, bo tylko na to mnie stać
Pokazuję ręką bym za nią poszła. Oddaję miecz Jake'owi i idę za Agą.
                                     ********************
 Tłumaczy mi jak strzelać po czym podaję łuk. Naciągam strzałę i celuje w kukłę. Strzała trafia w brzuch. Po paru strzałach trafiam kukłę w  miejsce gdzie powinna mieć serce.
-Przepraszam-mówi Aga a ja odwracam się z zaskoczoną miną
-Za co?-pytam, bo naprawdę nie wiem za co może mnie przepraszać.
-Za moje zachowanie-odpowiada na moje pytanie
-Nie masz za co
-Po prostu nie ma za dużo dziewczyn w Instytucie. Zaskoczyłaś mnie-mówi i uśmiecha się
-Skapłam się i wiem sama też byłam zaskoczona.
-Czyli w porządku nie jesteś zła?-pyta
-Skąd-odpowiadam. Przytula mnie.
-Nie miałam nigdy przyjaciółki ani koleżanki.
                                         **********************
       Rozmawiam z Agą przez pewien czas. Podczas rozmów trenuje rzucanie sztyletami, bo Aga stwierdziła, że strzelać z łuku już umiem. Jake chyba cały czas ćwiczy z Alex'em
Polubiłam Agę ma podobne zdanie do mojego i podobne zainteresowania. Lubi czytać i śpiewać jak ja. Umie grać na fortepianie i gitarze jak ja. Chociaż fortepian idzie mi gorzej.
Naszą plotki o chłopakach przerywa nam Jake:
-Porywam ją-zwraca się do Agi i łapię mnie za ramiona. W pierwszym momencie wystraszyłam się.
-Pewnie i tak muszę lecieć podręczyć ALex'a-uśmiecha się- Do zobaczenia Wercia-kiwa do mnie a ja do niej.
-Chcę ci coś powiedzieć choć za mną.
-Okej, ale najpierw muszę iść się przebrać
             Gdy wychodzę z łazienki przebrana w bluzkę rozpinaną na środku i spodnie leginsy Jake już czeka. On także się przebrał.Podaję mi rękę a ja ją łapię.
                      *************************
    Stajemy przed drzwiami. Musieliśmy pojechać windą na najwyższe piętro.Kiedy otwiera drzwi widzę najróżniejsze rośliny. Są drzewa, których nie widziałam w żadnej książce. Kwiaty tak piękne,że chcę je wszystkie zebrać.Rozglądam się po całym pomieszczeniu. Jest tak pięknie. Sufit jest ze szkła, więc widać gwiazdy i księżyc.
-Wszystkiego najlepszego-mówi Jake. Zupełnie zapomniałam, że dzisiaj mam urodziny. Podaje mi babeczkę ze świeczką i mówi-Pomyśl życzenie- Biorę babeczkę i myślę.Czego tu sobie zażyczyć??? Zdmuchuję świeczkę i mówię w myślach "Niech wreszcie będę odważniejsza"
-Co sobie pomyślałaś?-pyta z uśmiechem
-Nie powiem, bo się nie spełni.- łamię babeczkę na pół i podaje połowę Jake'owi.
Kiedy już po babeczce nie został ślad Jake odzywa się:
-Choć pokarzę ci coś jeszcze-ciągnie mnie za rękę. Nie opieram się
 Wchodzimy po jakiś schodkach.na tarasie widzę wszystko jeszcze lepiej. Jest tak pięknie.
-Podoba się?-pyta
- Jest pięknie. Dziękuje-mówię i nadal patrzę na niesamowite widoki.
-To dla ciebie-mówi i wyjmuje małe pudełeczko.
-Nie musiałeś-mówię, ale przyjmuję prezent. Otwieram je i widzę złotą bransoletkę. Na niej jest napis "LoVe". Jake zapina mi ją. Całuję go w polik na podziękowanie. Przez chwilę patrzymy sobie w oczy.
 Jego usta przybliżają się do moich. Naglę dotykają ich i czuję ciepło jego warg. Całuję mnie z taką czułością. Wplata swoje ręce w moje włosy. Ja odruchowo zarzucam mu ręce na szyję.
 Nagle odsuwa się. Dopiero teraz czuję,że mam mokre włosy.
-Powinniśmy iść. Zapomniałem o zraszaczach.-uśmiecham się i łapię za jego ciepłą dłoń.
Wychodzimy z sali i idziemy do windy.
                            ***********************
      Pod drzwiami mojego pokoju Jake odzywa się:
-Jesteś śpiąca?
-Jesteś zmęczony?-odpowiadam pytaniem na pytanie. Kiwa głową. Przybliżam się do niego i pytam słodkim uwodzicielskim tonem:
-To może wejdziesz?- Całuję mnie co uważam za "tak". Otwieram drzwi. Całując  się wpadamy do pokoju. Jake kopniakiem zamyka drzwi. Chichocze. Padamy na łóżku. Rozpinam jego koszulę i rzucam na podłogę. On rozpina mi bluzkę.Całuję mnie tak czule. Jego ciało jest tak blisko mojego. Czuję jego ciepło. Słyszę jak biję mu serce.
Teraz ja jestem w samej bieliźnie a on w samych bokserkach. Zaczyna mnie całować po szyi. Mam go tak blisko a jednak to nadal za daleko.  Zapominam o wszystkim. O tym, że obok ma pokój Aga. O tym co powiedzą inni. Nie obchodzi mnie co powie Avie.Liczy się tylko tu i teraz czyli ja i Jake. Teraz już rozumiem dlaczego przy nim jest mi tak dobrze. Dlaczego przy nim zapominam o zmartwieniach. Dlaczego nie zabiłam się drugi raz. Dlaczego tak się bałam, że go stracę. Bo tylko on się liczy. Tylko dla niego zrobię wszystko nawet oddam życie. Jest dla mnie najważniejszy. Ja go KOCHAM !!!!!!!!!!!!!!!!
                   *****************
 Mam nadzieję, że się podobał. Następny rozdział jutro pod wieczór, bo lekcje do 15.15 :(
Czekam na komentarze i mam nadzieję, że fajnie się czytało. :D

1 komentarz: