wtorek, 11 marca 2014

                   Rozdział .14.Wpadka

             -Co ale?-pytam. Aga przestaję płakać i odsuwa się od mnie.
- Bo ja. Podczas randki no wiesz jak to jest...-nie wiem jak to jest. Po prostu kochali się- I wtedy zapomnieliśmy się zabezpieczyć i ostatnio strasznie źle się czułam no i zrobiłam test i......- wstaję i wyjmuję coś z szuflady- Sama zobacz- Wiem, że dwie kreski oznacza ciąże a jedna nie. Podaje mi test patrzę na niego i nie wierzę w to co widzę. Na teście są dwie kreski czyli Agata jest w ciąży.
-Byłaś u ginekologa, aby to potwierdził?-pytam, bo nie chcę wierzyć, że ona jest w ciąży. To nie jest złe, ale czy ona sobie poradzi.
-Tak. Potwierdził to- odpowiada.
- Dawid wie??-mam nadzieję, że nie ma zamiaru aborcji.Agata kiwa głową.- Musisz mu powiedzieć-mówię stanowczym tonem
-Wiem, ale co ja zrobię. Nie dam sobie rady- mówi. Zamiast się cieszyć to ona rozpacza. No w sumie nie chciałabym być matką w wieku 19 lat. W styczniu skończy 20, więc to nie jest dziwne. Dawid ma już 20 i w maju będzie miał 21, więc to nie jest dziwne.
-Nie mów tak. Pomogę ci. Wszyscy ci pomożemy, ale obiecaj mi, że nie będziesz próbowała usnąć ciąży-mówię prawdę. Nie zostawię jej!
- Nawet bym tak nie pomyślała. Nie potrafiłabym tego zrobić- Aga znowu chcę płakać, ale się powstrzymuję.
- Nie płacz tylko się ciesz. Będziesz mamą każda dziewczyna o tym marzy. No uśmiechnij się- mówię i uśmiecham się do niej. Aga robi to samo. 
-Obiecaj ,że nikomu nic nie powiesz-mówi Aga i patrzy mi prosto w oczy.
- Agata, ale musisz im powiedzieć. To twoja rodzina nie ukryjesz tego-mówię. Nie chcę tego ukrywać powinna im to wyznać napewno zrozumieją.
-Obiecaj- nalega.
- Obiecuję- mówię nie chętnie- Pójdę już,ale też mi coś obiecaj, że  powiesz im to niedługo- mówię i wstaję.
- Obiecuję- mówi i obejmuję mnie- Dziękuje- mówi.
      Wychodzę z pokoju i idę korytarzem do swojego pokoju.
                                                            ***********************
                  W pokoju siadam do biurka i włączam laptopa, którego nie używałam ani razu odkąd go dostałam. Wchodzę na internet i przeglądam strony.  Nudzi mi się to szybko, więc wyłączam go i rzucam się na łóżko. Sięgam pod nie i wyciągam kartonik. Otwieram go i wyciągam zdjęcia. Jest ich trochę. Na większości jestem ja i mama, ale są też zdjęcia moje i taty. Na widok zdjęcia z mojej Komunii Św. łzy nachodzą mi do oczu. Daję im ujście. Jest to zdjęcie z mamą i tatą. Stoję tam w albie z książeczką i różańcem. Wtedy tata jeszcze żył.Odkładam je z resztą na łóżko i wyjmuję kolejne zdjęcia. Są to zdjęcia moje i Oli. Są także z Alex'em, Agą i Zuzą. Niewiem kiedy je robiliśmy, ale są cudowne. Natrafiam na zdjęcia moje i Jake'a. Ze szkoły z randki i z innych spotkań. Ostatnie zdjęcie sprawia,że przyciskam je do serca. Jest to zdjęcie moje i Jake'a podczas pocałunku. Nie wiem kiedy i kto je zrobił. ale cieszę się, że je mam. Odkładam je na stolik. Wyjmuje z kartonika naszyjnik, który znalazłam w moim starym domu. Nie nosiłam go, bo bałam się, że go zgubię. Teraz jednak będę go nosić. Przypomina mi rodziców i dzięki nie mu czuję, że są ze mną. Patrzę przez chwilę na swój prawy nadgarstek jest na nim bransoletka od Jake'a. Chowam zdjęcia do kartonika, ale zostawiam zdjęcie moich rodziców i mnie z komunii oraz moje i Jake'a. Chowam kartonik pod łóżko i wyjmuję z szuflady dwie ramki. Do jednej wkładam zdjęcie z Jake'iem a do drugiej moich rodziców. Ustawiam zdjęcie z Jake'iem na stoliku a zdjęcie z komunii przyciskam do pierści.
- Jak mi was brak.-mówię na głos chociaż wiem, że nikt mi nie odpowie.- Tęsknie za wami i tak was teraz potrzebuję.- łzy zaczynają spływać mi po policzkach, ale po chwili je powstrzymuję. W końcu odkładam zdjęcie na stolik a sama kładę się na łóżko.
                                  **********************
            Po południu w sali treningowej widzę Jake'a tak jak się spodziewałam nawet na mnie nie patrzy. Agata obściskuję się z Dawidem ,więc nie mam zamiaru iść i im przeszkadzać. Idę, więc w stronę Zuzy, ale zatrzymuję się, bo i ona nie jest sama. Rozmawia z Alex'em. Idę, więc do miejsca trenowania strzelania z łuku. Strzelam parę razy a potem zaczyna mi się kręcić w głowię. Odkładam, więc łuk i wychodzę z sali. 
       Wychodzę przed Instytut i idę przed siebie. Nie mam ochoty tam wracać. Idę przed siebie chodnikami i rozmyślam. Co ja mam robić? Jak się zachowywać przy Jake'u? Muszę uważać aby nie wygadać się o sekrecie Agi. Poszłabym do Oli wygadać się, ale nie wolno mrocznym wchodzić do "zamku" wampirów. Dlaczego wszystko się spieprzyło? Jednego jestem pewna. Nienawidzę Dawida i nie chce go znać!!! Nagle do moich uszu dobiega przeraźliwy krzyk. Bez zastanowienia ruszam biegiem w stronę dobiegających krzyków. Biegnę nie patrząc pod nogi. Nagle padam jak kłoda na ziemię. Brakuje mi powietrza. Szybko wstaję i biegnę dalej. Nie zważam na ból. 
  Dobiegam do starego opuszczonego domu. Krzyk znowu się rozlega. Wywarzam drzwi i biegnę po schodach na górę. Krzyk znowu się rozlega. Jestem na tyle blisko, że zdaję mi się,że wiem kto to krzyczy. Ogarnia mnie lęk. W biegu wyciągam nóż, który zawsze przy sobie mam i biegnę do ostatniego pokoju w korytarzu. Oby moje podejrzenia były błędne. Bez zastanowienia wywarzam drzwi i wbiegam do pokoju. Widzę czarny cień skaczący przez okno. Podbiegam najszybciej jak potrafię, ale cień już zniknął. Szybko biorę zapaloną świecę z komody i stawiam ją przy poszkodowanej. To nie możliwe!!!! To nie prawda!!!! Nie nie nie to nie może być...............
                                                         **************
    Jutro dowiecie się o kogo chodzi. Wiem cudownie,że kończę w takich momentach:P
 Wiem, że mnie za to kochacie. Czekam na wasze komentarze :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz