Rozdział .16. "Trucizna"
Dwaj mroczni układają Alex'a na noszach i niosą go na salę szpitalną. Agata i Zuza idą tuż za nimi a ja z Jake'iem za nimi dwiema.
Kiedy kładą go na łóżko podchodzi lekarz i wyprasza nas. Wychodzimy choć Aga i Zuza na początku opierają się. Siadam na ziemi i chowam głowę w kolana. Dziewczyny siadają tuż przy drzwiach. To moja wina! Jeżeli on umrze to się załamie. Straciłam ojca,potem matkę, teraz Ole i jeszcze jedna śmierć z mojej winy? O nie nie wytrzymam tego. Musze przestać tak myśleć. Wszystko będzie dobrze.
-Wszystko w porządku?-pyta Jake. Nie zauważyłam kiedy usiadł obok mnie.
-Nie, nic nie jest dobrze. To moja wina- nie ma sensu kłamać, że jest dobrze. Parę godzin temu straciłam Olę, a teraz mogę stracić kolejnego przyjaciela i to przez swój charakter.
- To nie twoja wina-mówi i przesuwa się bliżej.
-Przeczytaj to i powiedz, że to nie moja wina- podaję mu pogiętą kartkę. Czyta ją a ja bacznie obserwuje jego reakcje, ale nic nie widzę.
- To nie twoja wina-mówi.- Muszę o tym powiadomić Avie, ona będzie wiedziała co robić-dodaję.
Wstaję i podaję mi rękę. Łapię za nią i wstaję.
-Dorwiemy go-mówi i przytula mnie. Zawsze w jego ramionach zapominam o całym świecie i problemach.
- Idę do kuchni potrzebujesz czegoś?-pyta.
-Herbatę- odpowiadam krótko.
Jake idzie do kuchni a ja siadam obok dziewczyn.
-Przepraszam was-mówię
- Za co to nie ty-mówi Aga
- To przezemnie Alex tam leży-mówię i pokazuję na drzwi od szpitala.
Zapada cisza, przerywa ją w końcu Jake, który siada obok mnie z tacą. Podaję mi kubek herbaty a dziewczyną jakiś trunek.
- To nie twoja wina i przestań się obwiniać-mówi Jake.
-Wiesz kto jest sprawcą?-pyta Aga
-Tak. Dawid-odpowiadam zanim Jake zdąży otworzyć usta.Widzę, że są zaskoczone.
- Nie mogłaś wiedzieć,że jak go odrzucisz to on będzie się mścił.-mówi Jake. Ale zaraz zaraz Skąd on to wie?
-Skąd wiesz?-pytam
-Mam swoje źródła.Zresztą nie byłaś zbyt ..... subtelna-odpowiada. Nie mam siły się z nim przekomarzać.Jedno wiem, że musiał podsłuchiwać! Nie jestem zła. Mam tylko nadzieję, że słyszał wszystko.
*****************
Budzę się. Moja głowa spoczywa na ramieniu Jake'a.
-Możemy wejść. Alex już nie śpi-mówi Jake. Agata i Zuza od razu zrywają się na równe nogi i idą na salę. Ja wstaję powoli i idę razem z Jake'iem.
Kiedy wchodzimy do sali Zuza siedzi po jednej stronie łóżka a Aga po drugiej. Staję obok Zuzy a Jake obok mnie.
-Jak się czujesz?-pyta Jake
-Jakby przejechał mnie pociąg-odpowiada z uśmiechem. Leży w szpitalu a i tak się uśmiecha. Jest ode mnie o rok starszy.Skończył osiemnastkę jeszcze przed moim pojawieniem.Widzę, że Zuza cały czas trzyma go za rękę. Czyli są parą na 100%!!! Alex nie wygląda tak źle. Widać jednak, że jest zmęczony.
-Pamiętasz co ci powiedziałeś?-zwraca się do Jake'a. On kiwa głową- To ino to zrób-mówi do niego. Ciekawe co ma zrobić.
-Aga możemy porozmawiać?- zwracam się do Agi. Widzę, że jest z nią coś nie tak. Kiwa głową i wstaję.
Prowadzę ją do kąta z dala od reszty.
-Jadłaś coś?-pytam
Nie- odpowiada
- To idź coś zjeść-mówię. Widzę, że nie ma zamiaru- Musisz jeść za dwóch-dodaję.
- No dobrze-mówi i idzie do drzwi a ja wracam do nich.
-Gdzie Aga?-pyta Alex
- Poszła odpocząć- mówię
- To dobrze. Nie wyglądała za dobrze-mówi- Wy też powinniście- dodaję
Niechętnie, ale wychodzimy. Zostaję tylko Zuza.
********************
Padam na łóżko. Jestem taka zmęczona. Zamykam oczy i staram się poszukać jakiś pozytywów. Tylko, że żadnych nie ma!!! Moja przyjaciółka nie żyję a Alex także omal nie umarł. Nie mogę się załamać! Jest coś to mnie cieszy. Przez tą całą sytuacje miałam trochę okazji do bycia blisko Jake'a.
Dawid próbuje zabić wszystkich których kocham. On jest jak "trucizna" czyli musi być na niego "antidotum". Ale jedyne jakie widzę to zabicie go i zrobię to jeżeli będę musiała. Nie pozwolę aby ktoś jeszcze zginął a zwłaszcza Jake.
************************
-Powinnaś odpocząć- mówi Alex.
- Nie, zostanę-mówi Zuza
- Idź proszę. Bo będę miał wyrzuty, że nie śpisz- mówi. Zuza kiwa głową i wstaję- a buziaka dostanę- mówi. Zuza podchodzi i całuję go
-Dobranoc- szepcze mu
********************
Leżę na łóżku i wpatruję się w sufit. Nagle ktoś puka do drzwi. Niechętnie i powoli wstaję. Wlekę się do drzwi. Kto to może być? Otwieram drzwi i widzę uśmiechniętego blondyna. Tak dawno nie widziałam go uśmiechniętego.
- Hej!-mówię cichym głosem. Nie słyszę odpowiedzi.Zamiast tego czuję jego usta na swoich. Obejmuję mnie a ja zarzucam mu ręce na szyje nie odrywając swoich warg od jego. "Wchodzimy" do pokoju i padamy za łóżko całując się. Pośpiesznie rozpinam jego koszulę a on moją bluzkę. Całuję mnie coraz czulej i namiętnej.
***************
Wiem wiem znowu te sceny. Ciąg dalszy jutro!!!!!!! Czekam na wasze komentarze. Mam nadzieję, że fajnie się czytało :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz