piątek, 21 marca 2014

                       Rozdział .23.Pobudka

Budzę się na krześle obok łóżka Jake'a. Moja ręka cały czas ściska dłoń Jake'a. Jego jest zimna. Nagle czuję,że jego ręka ściska moją. Podnoszę głowę i widzę Jake'a siedzącego na łóżku.
-Obudziłeś się-mówię. Siadam na brzegu łóżka.
-Tak. A co myślałaś, że się mnie pozbyłaś?-pyta z uśmiechem.
-Nawet tak nie mów-mówię. Czuje, że łzy mi ciekną po policzkach, ale nie są to łzy smutku tylko szczęścia.
-Nie płacz-mówi i ociera mi łzy.
-To ze szczęścia-mówię. Mam ochotę wyściskać go i wycałować.
-Chodź do mnie- mówi i wyciąga ręce. Bez słowa przytulam się jego ciała. Ma na sobie tylko togę. Czuje ciepło jego ciała.
-Nie wiem co bym zrobiła bez ciebie-mówię wtulając się mocniej.
-Nigdzie się nie wybieram-mówi i obejmuję mnie mocniej. Łzy przestały mi cieknąć.
Jestem szczęśliwa jak nigdy. Jake jest cały i zdrowy. Co prawda czuję, że serce nadal mu trochę szybciej bije. Czuje rękoma, że na plecach ma blizny i rany szyte. To samo czuję na piersi.
-O śpiąca królewna się obudziła. Kto ci sprzedał buziaka?-pyta Alex wchodząc do sali. Za nim idą Zuza,Agata i Dawid.
-Tylko nie królewna. Jestem facetem-mówi. Podnoszę głowę i niechętnie odsuwam się od Jake'a, ale nadal siedzę obok niego.
-Ten chłopak czeka pod drzwiami.-mówi Aga kiedy wszyscy stają przy łóżku Jake'a.
-Jaki chłopak?-pyta Jake
-Simon. Nikt ważny. Powiedz mu, że ma spadać-mówię.
-Mam być zazdrosny?-pyta z uśmiechem Jake
-Nie masz o co. To brzydal-mówię Aga przez ramię,kiedy jest z Dawidem u drzwi.
-Znam tego Simona-mówi Jake- chodził tu-dodaje
-Nigdy nie był przystojny i nigdy nie będzie-mówi Zuza. Nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Reszta także.
********************
Siedzę na schodach w szklarni. To tu pocałowałam się z Jake'iem poraz pierwszy. Parę dni temu został wypisany ze szpitala. Mówi,że wszystko w porządku, ale wiem, że coś jest nie tak. Stał się bardziej skryty. Lekarze mówią, że potrzebuje czasu. Najgorsze, że nie wiem co Dawid mu zrobił. Jest dla mnie taki sam choć Avie twierdzi, że się zmienił. Od czasu kiedy nim z własnej woli odeszłam z Instytutu dziewczyny mówiły, że do nikogo się nie odzywał. Z nikim nie rozmawiał. Przez te ostatnie wydarzenia wszystko się zmieniło.
-O czym tak myślisz?-pyta Jake siadając obok mnie. Jest w swoich tradycyjnym stroju. Jego blizny nie zagoiły się do końca. Na ramieniach ma ledwo widoczne blizny.
-Przestraszyłeś mnie.-mówię- O niczym takim-dodaję.
-Widzę, że coś cię martwi-mówi i obejmuje mnie.
-Nic tak sobie myślę-mówię. Nie chcę go martwić.
-To znaczy o mnie?-odzywa się.- Przecież mówiłem, że nic mi nie jest. Nie wierzysz mi?-przysuwa usta bliżej moich. Stykają się. Czuję ciepłe mrowienie. Całuje tak czule. Od dawna za tym tęskniłam.
-Wierze-mówię. Nagle czuje, że moje włosy są mokre a po twarzy spływają mi kropelki zimnej cieczy.
-Przepraszam. Zapomniałem o zraszaczach-mówi Jake. Śmieje się. Bierze mnie na ręce i niesie.
Przy drzwiach swojego pokoju zestawia mnie na ziemię.
-Jesteś śpiący?-pytam i mam nadzieję, że powie ''Nie''. Zamiast odpowiedzi całuje mnie namiętniej niż w szklarni. Sięgam ręką do tyłu i pokracznie otwieram drzwi. Wpadamy do pokoju i padamy na łóżko. Zaczynam rozpinać mu koszulę a on ściąga ze mnie spodnie i bluzkę. Rozpina mi stanik i ściąga swoje spodnie. Zaczyna mnie całować po szyi. Przenosi pocałunki coraz wyżej a potem niżej. Wplatam ręce w jego włosy i oddaję się rozkoszy!!!
****************

Rozdział krótszy od innych. Wiem, że nie dzieje się nic strasznego, ale chciałam dać bohaterom trochę luzu. Mam nadzieję, że się podobało. Czekam na komentarze! :D

1 komentarz: