Rozdział .12. Obojętność
Rano budzę się i czuję, że pieką mnie oczy. Nie trudno się dziwić całą noc płakałam. Śniły mi się koszmary, że Jake jest aniołem o białych skrzydłach a Dawid aniołem o czarnych skrzydłach. W śnie miałam wybrać i bez wahania podeszła do Jake'a, ale wtedy Dawid zaatakował mnie, ale ja nie dostałam tylko Jake. Patrzyłam jak się wykrwawia i nic nie mogą zrobić. A teraz leżę sama w łóżku bez Jake'a, ale doskonale wiem czemu go nie ma. Zraniłam go! Nie wybaczę sobie tego. Nie chcę go stracić jest dla mnie wszystkim. KOCHAM GO i tylko go.
Jakoś zwlekam się z łóżka i idę do łazienki. Kiedy wychodzę widzę, że mój telefon się świeci co znaczy, że mam sms'a. Nie czytam go tylko odrazu odpisuje: "Nie pisz do mnie nie chcę cie znać. Nienawidzę cie !!! Zniszczyłeś mi życie". Odkładam telefon i siadam do biurka. Wyjmuję zeszyt i piszę wszystko co czuję. Złość i odrazę do Dawida. Miłość do Jake'a. Obrzydzenie do samej siebie. W końcu zaczynam rysować. Rysuję Jake'a , złamane serca. Jake wychodzi mi tak pięknie. Na rysunku wygląda na szczęśliwego, ale tak teraz nie jest. Przez mnie !!! Nie mogę się skupić, bo co chwilę przychodzi sms. W końcu podnoszę telefon i czytam sms'a "Co się stało?". Odpisuje pod wpływem zlości " Jak byś nie wiedział. Dziękuje za zrujnowanie mi życia!!! I nie pisz więcej do mnie !!!!!!". Rzucam telefon na biurko i wychodzę z pokoju.Przypomniałam sobie, że mam trening. Nie wiem jak sobie dam radę skoro Jake się do mnie nie odzywa.
**************
Na sali zauważam Agę. Rozmawia z Dawidem. Chyba wreszcie się odważyła. Widzę także Jake'a. Bije się z Alex'em. Mam ochotę do niego podbiec i rzucić mu się na szyję, ale nie mogę. Nagle patrzy na mnie takim wzrokiem. Nie jest to te sam wzrok co zawsze nim na mnie poatrzył. Widzę w jego oczach ból, smutek i coś jeszcze, ale nie wiem co. Idę więc do miejsca rzucania sztyletami. Po chwili dochodzi do mnie Aga
- Co jest? Co tak nie w sosie?- widzę, że jest szczęśliwa. Zazdroszczę jej tego.
-Nic takiego- odpowiadam chociaż wiem, że kłamię.
- Coś się stało? Jake zawsze chciał mieć przy sobie a teraz.....?
- Nie jesteśmy razem. Przeze mnie-mówię i czuję, że łzy napływają mi do oczu-Przepraszam muszę wyjść-mówię i nie czekam na odpowiedź tylko wychodzę z sali.
*******************
- Pokłóciliście się?-pyta się Alex Jake'a.
- Można tak powiedzieć-odpowiada Jake głosem pozbawionym emocji. Patrzy na Weronikę, która właśnie znika za drzwiami sali.-Przepraszam muszę gdzieś iść- nie czeka na odpowiedź tylko rusza w stronę drzwi
****************
Biegnę korytarzami i nawet nie wiem jakim cudem trafiam do "szklarni". Siadam na schodkach i daję ujście łzom. Chowam głowę pomiędzy kolana. Co ja narobiłam??? Przecież on mi nie wybaczy. Straciłam go!
-Co się stało?- pyta mnie znajomy głos.Przysiada się obok mnie. Podnoszę głowę i widzę anioła z mojego snu. Jake. Mam ochotę go przytulić, ale się powstrzymuję. Na szczęście nie za bardzo widać, że płakałam- Chciałem z tobą porozmawiać-mówi i patrzy mi w oczy- Myślę,że powinniśmy zostać przyjaciółmi-mówi. Serce pęka mi na milion kawałków. On właśnie ze mną zerwał ! Z resztą czego ja się spodziewałam po tym co się stało.
-Dobrze masz rację-mówię choć wolałabym powiedzieć mu wszystko co do niego czuję. Jest najważniejszą osobą w moim życiu. Ufam mu na 100000%. Zrobiłabym wszystko dla niego. Kocham go!!!!! Jake chcę coś powiedzieć, ale widzę, że się rozmyślił. Wstaje i wychodzi. Zostaję sama w wielkim pomieszczeniu. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Nie wierzę, że stałam mu się obojętna. W końcu podnoszę się z schodów i wychodzę ze "szklarni".
Kiedy tylko zamykam drzwi rzucam się na łóżko i zaczynam płakać. Nigdy tak nie płakałam nawet po śmierci mamy. Łzy lecą mi funtaną. Serce łomoczę mi i boli tak strasznie. Mój ukochany Jake, którego kocham straciłam go na zawsze!!! Co ja teraz zrobię ? Siadam przy biurku i otwieram zeszyt. Piszę w nim wszystko co mi leży na sercu. Łzy kapią mi na kartkę, ale nie przejmuję się tym. Denerwuję mnie telefon, który non stop wibruję. W końcu podnoszę go i obieram:
-Czego??-mówię oschłym tonem
- Co ja zrobiłem?-pyta spokojnie Dawid
-Jeszcze się pytasz. Dzięki tobie mam złamane serce- mówię ze złością w głosie
-Ale ja cię kocham-mówi a po chwili ciszy dodaję- I nie żałuję- Te słowa wyprowadzają mnie z równowagi.Przez niego Jake ze mną zerwał a on mówi,że nie żałuję.
-Ja za to żałuję,że cię poznałam. Nie kocham cię zrozum to .-mówię i nie czekam na odpowiedź. Rozłączam się i odkładam telefon na biurko. Nie wytrzymuję i rzucam telefonem o ścianę. Roztrzaskuję się na kilka kawałów.
-Spokojnie, bo kogoś zabijesz.-odzywa się głos za moich pleców. Momentalnie się odwracam i widzę Alex'a. Siedzi już na moim łóżku.
-Po co przyszedłeś?- pytam i siadam obok niego.
- Może ty mi powiesz co się dzieje. Jake powiedział, że zerwaliście. Dlaczego?-mówi
- To moja winna. Ja nie chciałam.... to on... ja nic do niego.... nie czuję-mówię bardzo szybko.
- Jaki on? Co się stało?
- Dawid taki jeden. Spotkałam się z nim i on mnie tak pocałował, ale ja od razu go odepchnęłam.-mówię, ale nie wiem czemu mu się zwierzam
- Pewnie dostałam niezłego liścia.-żartuję Alex. Kiwam głową i się uśmiecham. Poprawił mi trochę humor.- Nie przejmuj się. On cię kocha a ty go. Jesteście dla siebie stworzeni.-mówi. Mam nadzieję,że ma racje-Wiesz może co lubi Zuza?-pyta nagle.
- hymmm róże, filmy i pikniki. A co ???- oczywiście wiem o co chodzi,ale chcę to usłyszeć. Alex zaczyna się rumienić.
- Chcę się z nią umówić- mówi. Uśmiecham się do niego serdecznie.- Pójdę już. Życz mi szczęścia- uśmiecham się i pokazuję mu kciuki do góry.
Padam na łóżko i zamykam oczy.Przez chwilę zapomniałam o moim złamanym sercu a teraz znowu wszystko wróciło. Znowu czuję ból i kłucie w sercu. Mój ukochany jest w tym samym budynku, ale nie przy mnie.Jeszcze wczoraj oglądaliśmy to film a dzisiaj jestem tu sama i rozmyślam co dalej robić.
**********************
Następny rozdział jutro. Mam nadzieję, że się podobało. Jutro będzie ciąg dalszy. :D
Czekam na komentarze :)
świetne :) <3 XD
OdpowiedzUsuń~Zuzka