Rozdział .3.Nieszczęście
Moim oczom nie ukazuje się Jake tylko jakaś wysoka postać. Jest cała czerwona a na czubku głowy ma na rogi jak u byka. Patrzy na mnie swoimi czarnymi jak węgiel oczami i wytrzeszcza swoje zęby przypominające kły wampira z filmów. Z tyłu zwisa jej długi ogon.Na całym ciele ma sztylety a w ręce trzyma jeden z nich. Niewiem co mam robić nie potrafię uciec. Kiedy tylko rzuca we mnie jednym ze sztyletów w ostatnim momencie robię unik i padam na ziemie.Bestia celuje ponownie, ale znów jestem szybsza. Odskakuje na bok a sztylet wbija się w miejsce gdzie parę sekund temu leżałam. Staje na równe nogi i rzucam się do ucieczki. Niestety bestia jest szybsza i łapie mnie za ramię i przerzuca za siebie. Wpadam na drzewo i zginam się z bólu. Czuje,że nie wyobrażalny ból w lewej łopatce. Niech to się skończy, niech mnie już zabije. Stwór podchodzi do mnie i szczerzy się. Łapię mnie za gardło i podnosi. Próbuje się wyrwać, ale to na nic. Szamotam rękami i nogami, ale to tylko ją rozbawia. Czuje jak całe powietrze ucieka mi z płuc próbuje nabrać nowe, ale to na nic. Bestia dusi mnie jeszcze mocniej.Ostatni tlen z płuc uchodzi i nie pozostaje mi już nic.Nie mam jak krzyczeć. Czuję jak gardło mnie pali.W końcu odpuszczam. Zamykam oczy i czekam aż odejdę z tego świata. Może spotkam tatę ?Czuję, że świat zaczął wirować.
Nagle czuję, że nikt mnie już nie trzyma za gardło.Czy jestem w niebie? Otwieram oczy i widzę nadal tą samą bestie tyle, że teraz mierzy się z jakimś innym człowiekiem.Leżę pod drzewem i próbuje nabrać powietrza. Widzę jak bestia kona a potem odpływam.
**********
Budzę się w jakimś pokoju. Leżę w łóżku ubrana tylko w jakąś togę. Po obu stronach widzę jeszcze parę łożek. Czy jestem w niebie??? Nie.W niebie nie czułabym bólu, który teraz czuję wyraźnie w lewj łopatce. Próbuje się podnieść, ale to na nic nie mam tyle siły. Po wnętrzu dużego pomieszczenia domyślam się, że to sala szpitalna.Tylko co ja tu robię? Ostanie co pamiętam to jak bestia umiera i pada obok mnie, a potem widzę tylko ciemność. Leżę i patrzę na ściany koloru białego.Nagle otwierają się drzwi, które są naprzeciwko. wchodzi przez nie Jake i jakaś dziewczyna o blond włosach.
-Jak się czujesz ?-pyta Jake i siada obok mojego łóżka na krześle.
-Co się stało? Gdzie jestem?-pytam, bo chcę się dowiedzieć gdzie trafiłam
- Jesteś w Instytucie-odpowiada i widzę, że nie mówi mi wszystkiego.
-Co to było?
-Nie uwierzysz jak ci powiem
-Spróbuj
-To był demon-odpowiada a ja nie mogę uwierzyć. Nie wyglądało to na człowieka, ale przecież demony to bajki- To nie wszystko wampiry, wilkołaki,wiedźmy i inne stwory to też nie bajki-dokańcza.
-Przecież to bajki- mówi, ale głos mówi mi, że to prawda
-Dla ludzi to bajki, ale nie dla mrocznych.
-Kto to ci mroczni ???-pytam, bo już nic nie rozumiem.
-To my: ja. Aga,Alex i inni- czyli ta blondynka to Aga dużo mi to nie mówi, ale nie mam ochoty poznawać teraz jej życiorysu-i ty-dokańcza. Ja??? Jeszcze parę dni temu byłam normalną nastolatką a teraz jestem jakąś nienormalną, która widzi demony. Ja i moja mama przecież jesteśmy ludźmi a nie... Mama co z nią
- Co się stało z moją mamą???-pytam a widząc jego minę wiem, że nic dobrego.
-Twoja matka też była mroczną...-mówi, ale dla czego "była"
-Co z nią? Gdzie ona jest?-pytam
-Aga i Alex poszli po nią, ale się spóźnili.-kiedy mówi to ostanie słowo łzy pojawiają się w moich oczach.Jak to to niemożliwe.Moja mama ..... nie żyje.To nieprawda. Łzy ciekną mi po policzkach. Najpierw ojciec teraz matka. Nie został mi już nikt. Co ja mam zrobić ?Zostałam sama, całkiem sama.Czuję, że ktoś siada obok mnie i przytula. Próbuje mnie pocieszyć, ale to na nic. Jestem załamana. Moje serce pękło na pół. Co ze mną będzie? Czuję, że łzy spływają mi coraz szybciej i jest ich więcej
-Wszystko będzie dobrze. Nie zostawię cię.- szepcze mi do ucha Jake, ale nie obchodzi mnie nic. Nawet on nie potrafi mi teraz pomóc. Nie chcę żyć skoro nie mam już ani mamy ani taty. Pozostaje mi tylko jedną odejść z tego świata.
**********
Budzę się. Może to tylko jakiś koszmar?Kiedy otwieram oczy uświadamiam sobie, że to nie sen.Nadal jestem w Instytucie, a moja mama.....nie żyje. Co ja zrobię? Przy moim łóżku na krześle śpi Jake. Rozglądam się po sali, ale nie widzę nikogo oprócz Jake'a. Całą noc był przy mnie. Dlaczego? Czuję jak łzy znowu spływają mi po policzkach. Ból w łopatce nie może się równać z bólem w moim sercu. Straciłam Matkę!!!
Tylko to mam w głowie.Przed jej śmiercią byłam u Agi. Gdybym nie poszła pod ta cholerną wierzbę to moja mama może by nie zginęła albo ja zginęłabym z nią. Przynajmniej teraz mam powód do śmierci.
Po cichutku schodzę z łóżka i idę w stronę drzwi z zarysowanym kółkiem. Wchodzę i zakluczam drzwi. Szukam czegoś ostrego. Nie znajduje nic,ale na białej umywalce stoi szklany wazon. Bez zastanowienia zrzucam go. Z ziemi biorę jeden z kawałków szkła.Przyciskam go do żyły w lewym nadgarstku. Czuje jak spływa mi po niej krew na podłogę. Robię to samo na prawym nadgarstku i odkładam szkło na umywalkę. Siadam pod nią i czekam aż dołączę do rodziców. Czuję ból w nadgarstkach, ale to mnie nie obchodzi. Słyszę, że ktoś próbuje otworzyć drzwi.
-Otwórz Weronika. Otwórz!!!-krzyczy a właściwie błaga Jake. Nie obchodzi mnie to. Wreszcie zobaczę tatę. Tak za nim tęskniłam i mamę przeproszę ją za wszystko, i uściskam oboje.Słyszę,że Jake znowu krzyczy i wali w drzwi. Nawet gdybym chciała to nie dam rady. Zamykam oczy i czekam aż nadejdzie koniec tak jak wtedy gdy bestia mnie dusiła. Kiedy czuję, że świat zaczyna wirować a ja już nie mam siły ruszyć ręką wiem, że jestem już blisko rodziców.
Nagle gaśnie świtało a ja czekam aż zobaczę rodziców.
*********
Mam nadzieję, że się podobał. Następny będzie jutro. Proszę dodawajcie komentarze
Super, czekam na nn. Wstaw jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuń