Rozdział .10. Nieznajoma
Nagle w zaułku pojawia się furgonetka.
- Zostań z nią-mówi Jake i biegnie do furgonetki. Z niej pośpiesznie wysiada mężczyzna trochę po trzydziestce.
-Jestem Luke-mówi i klęka przy dziewczynie
-Weronika-odpowiadam krótko. Luke bierze dziewczynę na ręce i niesie do furgonetki.
-Wsiadajcie. Avie kazała przywieść ją do Instytutu- Kładzie dziewczynę na tylnich siedzeniach a sam zajmuje miejsce kierowcy- Dalej wsiadać-mówi i pośpiesza nas. Siadam obok dziewczyny. Zaskoczyło mnie to, że pozwoliła się dotknąć Luke'owi. Jake zajmuje miejsce obok kierowcy. Furgonetka rusza. Luke zarobi parę mandatów. Jestem tego pewna. On jednak nie przejmuje się tym i wciska gaz do dechy.
W Instytucie przy drzwiach pojawia się Avie. Prowadzi Luke z dziewczyną na ręcach, a mnie Jake odciąga na bok.
-Chyba się trochę pobrudziłeś-mówię z uśmiechem na ustach. Na prawdę się ubrudził. Na jego koszuli jest parę plam od krwi. Kurtka i spodnie także są do prania.
-Ty także-mówi i pokazuję na moją sukienkę. Faktycznie może i jest czerwona, ale plamy i tak widać. Uśmiecham się.
-Randka nie wyszła?-pyta Jake
-Nie. Była cudowna-odpowiadam szczerze. Na prawdę mi się podobało. Nie licząc tej małej niespodzianki na koniec. Jake całuje mnie a ja zarzucam mu ręce na szyje.Niewiem czemu, ale zawsze tak robie. Idziemy korytarzami i wchodzimy do pokoju Jake'a, bo był bliżej.
****************
Rano wstaję wcześnie i ubieram się. Wychodzę z Jake'iem na śniadanie i tak pytam się go:
-Wiadomo co z tą dziewczyną?
-Nie, ale możemy ją odwiedzić jeżeli chcesz- kiwam głową na tak. Chcę chociaż wiedzieć jak się nazywa.
Dziewczyna śpi, ale przy jej łóżku siedzi Luke.
-Co z nią?-odzywa się Jake.
-Miała ranę od noża,ale przeżyje-mówi Avie, która weszła tuż za nami.
-A jak się nazywa?-pytam
-Maja-odpowiada Luke.
-To jego córka-szepcze mi do ucha Jake. Skoro on wiedział jak się ona nazywa to czemu mi nie powiedział. A może nie wiedział.
-Jest wilkołakiem i moją córką-mówi dalej Luke. Czyli to ten sławny Luke przywódca wilkołaków.- Ona ma 15 lat a już się buntuje. Dziękuje wam za uratowanie jej-mówi a potem patrzy na Maję. Dziewczyna otwiera oczy. Luke łapię ją za rękę
-Już dobrze. Jesteś bezpieczna-mówi do niej. Uśmiecha się w naszą stronę. Czyżby pamiętała co się stało.
-Dziękuje-odzywa się do nas. Ma zachrypnięty głos, ale to chyba ze zmęczenia.
-Co masz na szyi?-pytam, bo zauważyłam dwie dziurki. Luke patrzy na szyję córki. Jake i Avie także patrzą. Już wiem takie same dziurki ma Ola. To od wampira. Czyżby te dwa cienie to były wampiry, ale z tego co wiem to on mają sojusz.
-Muszę iść-odzywa się Avie przerywając ciszę. Wychodzi nie patrząc nawet na Luke'a czy na nas
-Zaraz wracam-odzywa się Jaek i idzie za Avie.
Zostaję sama z Luke'iem i Mają
-Przynieść coś wam?-pytam
-Jak macie tutaj kawę to poproszę- Maja kiwa głową.
Wychodzę z sali szpitalnej i idę do kuchni
**************
Jake dogania Avie w bibliotece.
-Wiesz, że to sprawka pijawek-mówi ze złością
-Nie możemy ich tak poprostu oskarżać-mówi spokojnie Avie. Jake'a jeszcze bardziej denerwuje ten jej spokój.
-Nie no pewnie. Przecież każdy pjję krew i zostawia ślady po ugryzieniach.-odzywa się Jake i jeszcze bardziej wkurzony- Może to wróżki zrobily co?-mówi
-Nie żartuj poprostu nie możemy ich tak bez poctawnie oskarżać
-A to na szyi Maji to nie dowód. Carlisse nie potrafi upilnować swoich pijawek- Jake już nie mówi tylko krzyczy.
-Nie wiadomo czy to jego bracia
- A niby jakie inne wampiry. Przecież tylko jego ród tu jest.-mówi Jake.
****************
Wracam z tacą na której mam kawę, cukier, mleko i ciastka.
-Prosze- mówię i podaję tacę Luke'owi.
-Dziękuje-odpowiada i stawia tacę na stoliku obok łóżka Maji. Siadam na krześle obok łóżka dziewczyny i naprzeciwko Luke'a. Luke piję powoli kawę a Maja zajada ciastka. A mówiła, że nic nie chcę. Dobrze, że przyniosłam te ciastka.
-Jak ja wogóle żyje? przecież ostatnie co pamiętam to ciemność-mówi Maja.
- Pobili cię, ale Jake i Weronika cie uratowali-odpowiada Luke. Robią mi się rumieńce na twarzy. Przypomina mi się jak robiłam jej usta usta. Niby to było aby ją uratować, ale czułam się dziwnie.
Wstaję i żegnam się z Luke'iem i Mają. Wychodzę z sali i spotykam wkurzonego Jake'a.
-Co się stało?-pytam
-Nic takiego.-odpowiada spokojnie, ale nadal widzę, że jest zdenerwowany.-Mam za chwilę straż do 20.-dokańcza
-Ja dzisiaj mam wolne- robię smutną minę, bo wiem, że nie będę mogła z nim być. Obejmuje mnie i przybliża swoje wargi do moich.
-Muszę już iść-mówi. Całuję go a potem puszczam. Odchodzi.
-Co robią u nas wilkołaki?-pyta Aga i wyrywa mnie z zapatrzenia na odchodzącego Jake'a
-Znaleźliśmy to młodą przy rzece była ranna. Avie kazała tu ją przywieść-odpowiadam
-A czyli randka nie wyszła?-mówi
-Wyszła była cudowna, ale sukienka poszła do prania-mówię i uśmiecham się
-Nie szkodzi jest twoją- Uśmiecham się a potem czuje wibrację w kieszeni od spodni. Zapomniałam o telefonie nie używałam go zbyt często.
-Muszę iść-odzywa się Aga i odchodzi.
Idę do swojego pokoju i siadam na łóżku. Otwieram telefon i widzę, że dostałam smsa
" Przyjdź pod przystanek. Dawid" HYMMMM dawno go nie widziałam, ale czy powinnam iść. Może to kolejny podstęp jak wtedy z tym smsem od "Jake'a". Niewiem pujść czy nie????
************************
Mam nadzieję, że się podobało. Jutro dowiecie się czy spotka się z Dawidem :P. Czekam na komentarze i do jutra. *.*
Przepraszam za te białe tło jakiś błąd nie umiem go naprawić. Jeżeli ktoś wie to niech mi napiszę PROSZĘ :D
OdpowiedzUsuńsuuuper :)
OdpowiedzUsuń~Zuzanka
Fajne :)
OdpowiedzUsuń