Rozdział .9. Kiepska randka
Rano otwieram oczy, ale nie widzę Jake'a, więc rozglądam się po pokoju. Nie gdzie go nie widzę. Na stoiku obok łóżka widzę kopertę z napisem "Dla ciebie". Otwieram ją i wyjmuje liścik.
"Zapraszam panią na randkę. Przybędę po panią o 18. Całuję twój Jake". Przyciskam kartkę do piersi. Kiedy tak siedzę i szczerzę się do ściany. Gdy nagle ktoś puka do drzwi.
-Hej-mówi Aga.
-Hej.Wejdź-mówię i przepuszczam ją w drzwiach. Siada na łóżku i czyta kartkę od Jake'a.
-W co masz zamiar się ubrać?-pyta. Boże zapomniałam o tym kompletnie. W co ja się ubiorę???
-Niewiem. Nie mam żadnej odpowiedniej kreacji......
-To chodź do mnie ja mam dużo sukienek-proponuje Aga.
-Świetnie, tylko daj mi się ubrać.-mówię i wstaję z łóżka. Idę do toalety i szybko ubieram się.
************************
Jej szafa jest ogromna. Przeglądam jej sukienki na wieszakach i nie widzę końca.
W oko wpada mi czerwona sukienka na ramiączkach. Aga widząc to wyciąga ją i kładzie mi z wieszakiem na rękach.
-Weź ją sobie i tak jej nie nosze.-uśmiecham się-Czekaj do niego jest bolerko-mówi i podaję mi bolerko
-Dziękuje-mówię
-Nie ma za co. Może chodźmy teraz na obiad. Jest już po 14.-nie wieże,że wybieranie sukienki może zająć tyle czasu.
Wychodzimy z jej pokoju i idziemy do stołówki. W stołówce bierzemy przydzielone nam posiłki i siadamy do stołu. W oddali widzę przy innym stole Jake'a, Alex'a i Dawida.
-Może chcesz usiąść z chłopakami. Jest tam Dawid-mówię i mam nadzieję, że odpowie "tak"
-Nie . Wiem czemu chcesz abyśmy tam poszły, bo jest tam Jake, ale nie ma mowy on cię zobaczy dopiero na randce.- "DOPIERO" jak ja mam wytrzymać do 18 bez Jake'a? Chyba nie wytrzymam. Kiedy tylko Aga zauważa, że Jake chce podejść do nas odzywa się:
- Idziemy? Siedzimy tu już półtorej godziny.-czyli jest już 16.30. Za półtorej godziny spotkam wreszcie Jake'a.
-Okej-mówię i wstaję od stołu. Odkładamy tacę na miejsce i wychodzimy z sali. Kiedy idziemy korytarzami spotykamy Jake'a.
-O nie oddam ci ją za półtorej godziny-mówi Aga i ciągnie mnie przed siebie. Odwracam się i widzę, że Jake ma zdziwioną minę. Agata ciągnie mnie i puszcza dopiero w swoim pokoju. Zupełnie tak jakby bała się, że ucieknę.
- A teraz do łazienki myć się-mówi i uśmiecha się do mnie. Salutuję jej jak żołnierz. Idę do łazienki i zamykam drzwi. Rozbieram się i wchodzę do kabiny.
Kiedy wychodzę na umywalce leży sukienka i bielizna. Niewiem skąd ona wzięła moją bieliznę. Ubieram bieliznę a na nią sukienke. Gdy wychodzę Aga czeka na mnie przy swoim małym końciku do malowania. Siadam na krzesło i oddaję się Adze. Wpierw zaplata mi je w warkocz, ale nie podoba jej się efekt, więc go rozwala. Wtedy robi mi wysoką kitkę, ale i ona nie przechodzi próby i zostaję zniszczona prze Agę. W końcu Aga zostawia je rozpuszczone i lokuję mi je. Potem zabiera się za mój makijaż. Czuję jak przejeżdża czymś po moich ustach, po czym pozwala mi otworzyć oczy. Wyglądam olśniewająco. Nie poznaję samej siebie.
-Dziękuje jest piękna-mówię i wstaję z krzesła. Obejmuję Agatę.
-Lepiej już idź za 10 minut 18.- chcę wyjść już z pokoju kiedy ona mnie zatrzymuję- Bo zapomnisz bolerka- podaję mi je.
Równo o 18 słyszę pukanie do drzwi.
-Witam panią-mówi Jake. Jest ubrany w czarne spodnie i ma białą bluzkę, ale oczywiście ma i swoją nową skórzaną kurtkę.
-Witam witam- odpowiadam. Całuję mnie a potem bierze za rękę.
***********************
Restauracja jest przepiękna. Urządzona bardzo elegancko. Jake prowadzi mnie do stolika przy oknie i odsuwa dla mnie krzesło. Jak na dżentelmena przystało! Potem zajmuję miejsce naprzeciwko mnie. Wtedy podchodzi kelner
-Wybrali już państwo-mówi kelner. Czuję, że na mnie patrzy, ale ja wpatruje się w okno.
-Tak. Jeden palący talerz i jedną rajski talerz, prosimy-mówi Jake. Kelner odchodzi a ja wtedy patrzę na Jake'a.
- Co to ten rajski talerz?-pytam
- To sałatka z kurczakiem-mówi.Skąd on wie, że to moje ulubione danie.
-Skąd wiedziałeś???
-Pamiętasz jak rozmawialiśmy w szkole. Wspomniałaś o tym wtedy-mówi, ale ja pamiętam,że nic takiego nie mówiłam. Może jednak coś tam powiedziałam.Wyciąga rękę na stół a ja ją łąpię- Wiem o tobie dużo, bo cię kocham- na mojej twarzy pojawia się uśmiech. To takie piękne słowo
-Ja też cię kocham-mówię
-Dla pięknej pani-mówi Kelner i stawia przedemną talerz z sałatką.-Dla takiej dziewczyny to można by zbankrutować-mówi.
-Dziękujemy za posiłki i dowidzenia-odzywam się. Nie mam ochoty na rozmawianie z nim
-Spodobałaś mu się-mówi Jake kiedy kelner odchodzi.
-Ale on mi nie-mówię-Tylko ty mi się podobasz- mówię. Chyba zadowoliły go te słowa. Uśmiecha się do mnie a ja do niego.
Przez całą kolację rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Dowiedziałam się paru ciekawych faktów o nim. Wiem już, że umie grać na fortepianie i,że ma parę swoich utworów.
*********************
Po zjedzonej kolacji idziemy na spacer. Spacerujemy po północnym wybrzeżu rzeki. Kiedy słyszymy krzyk. Od razu biegniemy w stronę skąd on dochodzi. Jake biegnie szybko,ale ja go nie mogę go dogonić. Ściągam buty na obcasie i biegnę po ziemi. Gdy doganiam Jake'a stoię w zaułku. Zauważam tylko dwa cienie uciekające. Jake goni je a ja podbiegam do ciała. Jest to dziewczyna i to młoda. Widzę, że ma rozcięcie na czole. Kładę ja na ziemi i sprawdzam inne obrażenia. Jej ciało jest we krwi. Rozpinam jej bluzkę i widzę, że ma ranę od noża. Próbuje zatamować krwotok. Wtedy podbiega zdyszany Jake. Chyba mu uciekli. Klęka przy ciele i sprawdza tętno.
-Żyje-mówi- Zadzwoń z mojej komórki do Avie , ja się nią zajmę-mówi i podaję mi telefon. Wstaję i wybieram pośpiesznie numer do Avie.
-Halo-odzywa się głos w słuchawce.
-Avie tu Weronika. Znaleźliśmy raną-mówię pośpiesznie
-Gdzie jesteście???-mówi Avie. Jak zawsze spokojnym tonem.
-W zaułku przy północnym brzegu rzeki
-Okej już załatwiam pomoc-mówi i rozłącza się. Chowam telefon do kieszeni i klękam przy ciele.
-Już wzywa pomoc-mówię. Jake kiwa głową i sprawdza oddech. Nagle przykłada ręce do jej klatki piersiowej. Wiem co robi on robi reanimacje.
-Pomóż mi. Na trzy rób dwa wdechy. Raz, dwa, trzy-mówi i zabieram ręce z klatki. Robię dwa wdechy do jej ust. Wiem, że to wygląda jak pocałunek, ale próbujemy ją ratować.
-Dawaj młoda. Dawaj!-mówi Jake. Znów robię dwa wdechy.
-No dalej, dalej -mówię-Wracaj do nas. Nie podawaj się-mówię. Nie chcę aby ona umarła. Robimy reanimacje przez pół godziny i kiedy chcemy się podać dziewczyna otwiera oczy i łapię powietrze do płuc.
****************************
Następny rozdział pojawi się jutro. Mam nadzieję, że się podobało :P
Czekam na komentarze :D
"Zapraszam panią na randkę. Przybędę po panią o 18. Całuję twój Jake". Przyciskam kartkę do piersi. Kiedy tak siedzę i szczerzę się do ściany. Gdy nagle ktoś puka do drzwi.
-Hej-mówi Aga.
-Hej.Wejdź-mówię i przepuszczam ją w drzwiach. Siada na łóżku i czyta kartkę od Jake'a.
-W co masz zamiar się ubrać?-pyta. Boże zapomniałam o tym kompletnie. W co ja się ubiorę???
-Niewiem. Nie mam żadnej odpowiedniej kreacji......
-To chodź do mnie ja mam dużo sukienek-proponuje Aga.
-Świetnie, tylko daj mi się ubrać.-mówię i wstaję z łóżka. Idę do toalety i szybko ubieram się.
************************
Jej szafa jest ogromna. Przeglądam jej sukienki na wieszakach i nie widzę końca.
W oko wpada mi czerwona sukienka na ramiączkach. Aga widząc to wyciąga ją i kładzie mi z wieszakiem na rękach.
-Weź ją sobie i tak jej nie nosze.-uśmiecham się-Czekaj do niego jest bolerko-mówi i podaję mi bolerko
-Dziękuje-mówię
-Nie ma za co. Może chodźmy teraz na obiad. Jest już po 14.-nie wieże,że wybieranie sukienki może zająć tyle czasu.
Wychodzimy z jej pokoju i idziemy do stołówki. W stołówce bierzemy przydzielone nam posiłki i siadamy do stołu. W oddali widzę przy innym stole Jake'a, Alex'a i Dawida.
-Może chcesz usiąść z chłopakami. Jest tam Dawid-mówię i mam nadzieję, że odpowie "tak"
-Nie . Wiem czemu chcesz abyśmy tam poszły, bo jest tam Jake, ale nie ma mowy on cię zobaczy dopiero na randce.- "DOPIERO" jak ja mam wytrzymać do 18 bez Jake'a? Chyba nie wytrzymam. Kiedy tylko Aga zauważa, że Jake chce podejść do nas odzywa się:
- Idziemy? Siedzimy tu już półtorej godziny.-czyli jest już 16.30. Za półtorej godziny spotkam wreszcie Jake'a.
-Okej-mówię i wstaję od stołu. Odkładamy tacę na miejsce i wychodzimy z sali. Kiedy idziemy korytarzami spotykamy Jake'a.
-O nie oddam ci ją za półtorej godziny-mówi Aga i ciągnie mnie przed siebie. Odwracam się i widzę, że Jake ma zdziwioną minę. Agata ciągnie mnie i puszcza dopiero w swoim pokoju. Zupełnie tak jakby bała się, że ucieknę.
- A teraz do łazienki myć się-mówi i uśmiecha się do mnie. Salutuję jej jak żołnierz. Idę do łazienki i zamykam drzwi. Rozbieram się i wchodzę do kabiny.
Kiedy wychodzę na umywalce leży sukienka i bielizna. Niewiem skąd ona wzięła moją bieliznę. Ubieram bieliznę a na nią sukienke. Gdy wychodzę Aga czeka na mnie przy swoim małym końciku do malowania. Siadam na krzesło i oddaję się Adze. Wpierw zaplata mi je w warkocz, ale nie podoba jej się efekt, więc go rozwala. Wtedy robi mi wysoką kitkę, ale i ona nie przechodzi próby i zostaję zniszczona prze Agę. W końcu Aga zostawia je rozpuszczone i lokuję mi je. Potem zabiera się za mój makijaż. Czuję jak przejeżdża czymś po moich ustach, po czym pozwala mi otworzyć oczy. Wyglądam olśniewająco. Nie poznaję samej siebie.
-Dziękuje jest piękna-mówię i wstaję z krzesła. Obejmuję Agatę.
-Lepiej już idź za 10 minut 18.- chcę wyjść już z pokoju kiedy ona mnie zatrzymuję- Bo zapomnisz bolerka- podaję mi je.
Równo o 18 słyszę pukanie do drzwi.
-Witam panią-mówi Jake. Jest ubrany w czarne spodnie i ma białą bluzkę, ale oczywiście ma i swoją nową skórzaną kurtkę.
-Witam witam- odpowiadam. Całuję mnie a potem bierze za rękę.
***********************
Restauracja jest przepiękna. Urządzona bardzo elegancko. Jake prowadzi mnie do stolika przy oknie i odsuwa dla mnie krzesło. Jak na dżentelmena przystało! Potem zajmuję miejsce naprzeciwko mnie. Wtedy podchodzi kelner
-Wybrali już państwo-mówi kelner. Czuję, że na mnie patrzy, ale ja wpatruje się w okno.
-Tak. Jeden palący talerz i jedną rajski talerz, prosimy-mówi Jake. Kelner odchodzi a ja wtedy patrzę na Jake'a.
- Co to ten rajski talerz?-pytam
- To sałatka z kurczakiem-mówi.Skąd on wie, że to moje ulubione danie.
-Skąd wiedziałeś???
-Pamiętasz jak rozmawialiśmy w szkole. Wspomniałaś o tym wtedy-mówi, ale ja pamiętam,że nic takiego nie mówiłam. Może jednak coś tam powiedziałam.Wyciąga rękę na stół a ja ją łąpię- Wiem o tobie dużo, bo cię kocham- na mojej twarzy pojawia się uśmiech. To takie piękne słowo
-Ja też cię kocham-mówię
-Dla pięknej pani-mówi Kelner i stawia przedemną talerz z sałatką.-Dla takiej dziewczyny to można by zbankrutować-mówi.
-Dziękujemy za posiłki i dowidzenia-odzywam się. Nie mam ochoty na rozmawianie z nim
-Spodobałaś mu się-mówi Jake kiedy kelner odchodzi.
-Ale on mi nie-mówię-Tylko ty mi się podobasz- mówię. Chyba zadowoliły go te słowa. Uśmiecha się do mnie a ja do niego.
Przez całą kolację rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Dowiedziałam się paru ciekawych faktów o nim. Wiem już, że umie grać na fortepianie i,że ma parę swoich utworów.
*********************
Po zjedzonej kolacji idziemy na spacer. Spacerujemy po północnym wybrzeżu rzeki. Kiedy słyszymy krzyk. Od razu biegniemy w stronę skąd on dochodzi. Jake biegnie szybko,ale ja go nie mogę go dogonić. Ściągam buty na obcasie i biegnę po ziemi. Gdy doganiam Jake'a stoię w zaułku. Zauważam tylko dwa cienie uciekające. Jake goni je a ja podbiegam do ciała. Jest to dziewczyna i to młoda. Widzę, że ma rozcięcie na czole. Kładę ja na ziemi i sprawdzam inne obrażenia. Jej ciało jest we krwi. Rozpinam jej bluzkę i widzę, że ma ranę od noża. Próbuje zatamować krwotok. Wtedy podbiega zdyszany Jake. Chyba mu uciekli. Klęka przy ciele i sprawdza tętno.
-Żyje-mówi- Zadzwoń z mojej komórki do Avie , ja się nią zajmę-mówi i podaję mi telefon. Wstaję i wybieram pośpiesznie numer do Avie.
-Halo-odzywa się głos w słuchawce.
-Avie tu Weronika. Znaleźliśmy raną-mówię pośpiesznie
-Gdzie jesteście???-mówi Avie. Jak zawsze spokojnym tonem.
-W zaułku przy północnym brzegu rzeki
-Okej już załatwiam pomoc-mówi i rozłącza się. Chowam telefon do kieszeni i klękam przy ciele.
-Już wzywa pomoc-mówię. Jake kiwa głową i sprawdza oddech. Nagle przykłada ręce do jej klatki piersiowej. Wiem co robi on robi reanimacje.
-Pomóż mi. Na trzy rób dwa wdechy. Raz, dwa, trzy-mówi i zabieram ręce z klatki. Robię dwa wdechy do jej ust. Wiem, że to wygląda jak pocałunek, ale próbujemy ją ratować.
-Dawaj młoda. Dawaj!-mówi Jake. Znów robię dwa wdechy.
-No dalej, dalej -mówię-Wracaj do nas. Nie podawaj się-mówię. Nie chcę aby ona umarła. Robimy reanimacje przez pół godziny i kiedy chcemy się podać dziewczyna otwiera oczy i łapię powietrze do płuc.
****************************
Następny rozdział pojawi się jutro. Mam nadzieję, że się podobało :P
Czekam na komentarze :D
Niech już będzie jutro :P
OdpowiedzUsuń