Rozdział .21. Spotkanie
Po południu wychodzę na spacer do lasu. Jestem od dwóch tygodni u Valentaine'a. Simon nie narzuca się. Jest teraz moim przyjacielem a kiedy stara się być kimś więcej mówię "Że nie chce mieć teraz chłopaka", ale wiem, że nie mogę tego mówić do końca życia. Tylko,że nadal kocham Jake'a i tęsknię za nim. Chciałabym wiedzieć co z nim .Jak się czuje. Czy już o mnie zapomniał?
Chodzę sobie pomiędzy sosnami rozmyślając. Za parę tygodni będą święta a ja nie spędzę ich ani z mamą ani z Jake'iem. Przysiadam na głazie i wpatruję się w dal. Las już stracił większość liści. Trawa zaczęła żółknąć. Nagle widzę, że ktoś wychodzi za drzewa i patrzy na mnie tak jakby zobaczył ducha. Zresztą ja także. Nie wieżę, że to Alex. Momentalnie staje na nogi i idę w przeciwną stronę do niego.
- Weronika czekaj-krzyczy. Nie zwracam uwagi tylko przyśpieszam. Wiem, że jak mnie do goni to zacznie pytać a ja nie wiem co mówić. Nie chcę mu mówić czemu "odeszłam". Avie miała im powiedzieć prawdę, więc czemu mnie woła?
-Weronika- słyszę bliżej mnie.
- Poczekaj chcę porozmawiać-mówi próbując mnie zatrzymać, ale jestem szybsza.- Tęsknimy-dodaje.
- Nie mamy o czym. Avie wam miała powiedzieć- mówię i biegnę. Alex stoi jak wryty. Nie obracam się tylko biegnę dalej. Wbiegam do zamku i biegnę do swojego pokoju. Zamykam drzwi i rzucam się na łóżko. Czemu on musiał to powiedzieć? Czemu powiedział, że tęsknią? Ja też tęsknie, ale nie mogę wrócić. Nie mogę. Chciałabym wiedzieć co u nich? Co z Agą i Dawidem? Co u Alex'a i Zuzy? Co u Jake'a??? Ale nie mogę. Tylko w sumie to czemu? Dawid już nam nie będzie groził. Tylko czy Avie pozwoliłaby mi zostać? Wątpię dla niej jestem niebezpieczna. Łzy same zaczynają mi cieknąć po policzkach. Nie potrafię ich pohamować. Czy on musiał powiedzieć to cholerne "tęsknimy". Gdyby tego nie powiedział było by mi łatwiej. Po co ja poszłam do tego lasu!!!!
********************
- Jake muszę ci coś powiedzieć-mówi zdyszany Alex na schodach Instytutu.
- Nie teraz idę szukać demonów- odpowiada Jake i rusza obok przyjaciela.
- To ważne-mówi łapiąc go za ramię.
- Streszczaj się-mówi. Wyjmuje nóż i kręci nim w palcach.
-Chodzi o Weronikę- mówi Alex.-Widziałem ją- Nóż Jake'a upada na ziemie i odbija się o schody.
- Gdzie?-pyta Jake łapiąc przyjaciela za ramiona.
- W lesie,ale ona nie chciała rozmawiać. Była jakaś skryta- mówi Alex. Jake puszcza go- Jeszcze jedno miała na buzie znak Valentaine'a.- dodaje Alex kiedy Jake rusza do bramy.
- Dzięki-mówi Jake i znika za bramą.
Biegnie przez las tak szybko jak żaden inny mroczny, Bardzo szybko dostaję się do zamku. Wchodzi przez okno do gabinetu Valentaine'a. Ten siedzi w swoim fotelu i coś pisze. Jake podchodzi do niego i przykłada mu nóż do gardła.
- Gdzie ona jest?-pyta ostrożnie wstając z Valentaine'em.
- O kim mówisz?-odpowiada spokojnie Valentaine
- Wiesz dobrze. Co jej zrobiłeś?-mówi Jake
- Jest cała i zdrowa. Zaopiekowałem się nią po tym jak Avie ją wyrzuciła-mówi Valentaine tak spokojnie jakby rozmawiał przy kawie z przyjacielem.- Co nie wiedziałeś, że Avie ją wyrzuciła? To cała ona. Pewnie powiedziała, że ona odeszła sama. To w jej stylu- kontynuuje Valentaine.
- Nie wierzę ci-mówi Jake
-Nie musisz- mówi Valentaine szczerząc się.
Nagle Jake upada na ziemię. Jacyś dwaj mężczyźni oderwali go i rzucili na ziemię.
- Niech cię szczeniaku. Będę miał bliznę-mówi Valentaine dotykając szyi która krwawi. Pokazuje coś ręką a wtedy dwóch mężczyzn rzuca się na Jake'a. Ten broni się i rani jednego z nich w udo.
-Ty szczeniaku zapłacisz za to-mówi ten z krwawiącym udem.
-Dosyć. Zabierzcie go do lochów. Nie chcę aby paskudził mi podłogę-mówi Valentaine. Mężczyźni ciągną Jake'a po ziemi. Jest cały od krwi i ledwo przytomny.
Kiedy tylko oni wychodzą wchodzi Dawid.
-Co się stało?-pyta.
-Szczeniak przyszedł po Weronikę. Ktoś jest z nią ?-pyta Valentaine.
-Siedzi w pokoju.Przy drzwiach jest Boggs. Co z nim?-mówi Dawid-nieźle oberwał-dodaję pokazując na plamę krwi tam gdzie został brutalnie pobity Jake.
-Tak. Nie martw się ty zajmiesz się tym aby pożałował-mówi Valentaine opadając na łóżko.
-Dziękuję ojcze-mówi Dawid i kłania się w pas.
-Odejdź synu-mówi machając ręką. Dawid posłusznie opuszcza pokój.
*********************
Budzę się po południu. Dziwne nikt mnie nie budził na śniadanie czy trening. Idę do łazienki i biorę prysznic. Kiedy wychodzę, że gdzieś gra telefon. Idę do szafki od biurka i wyjmuję telefon Simona. Dał mi go abym miała jakiś. Widzę, że dzwoni jakiś nie zapisany numer. Odrzucam połączenie i chowam telefon do kieszeni.
Kiedy idę do stołówki telefon znowu dzwoni.
-Czego?-mówię odbierając połączenie.
-Weronika?-pyta głos w słuchawce/
-Agata?-mówię nie wieżę. Skąd ona ma mój numer.
- Nie rozłączaj się-mówi. Nie wiem skąd wiedziała, że mam zamiar się rozłączyć.- Jake poszedł cię szukać dwa dni temu i nie wrócił. Alex powiedział mu gdzie jesteś-mówi Aga
-Jak to przyszedł do zamku???-pytam z przerażeniem w głosie. Co jeżeli coś mu się stało? Valentaine powiedziałby mi gdyby on przybył tutaj.
- Nie wraca ani nie odbiera. Boje się, że coś się mu stało-mówi.
-Postaram się czegoś dowiedzieć i zadzwonię-mówię siląc się na spokojny ton.
- Dobrze ja też-mówi Agata i rozłącza się. Co ja mam zrobić.Nagle słyszę jakąś rozmowę.
-Jeszcze dyszy?-pyta Simon wysokiego chłopaka.
-Tak. Nie wiem jak powinien już być martwy ten blondas- Czy oni mówią o Jake'u?
-Dzisiaj Dawid go dobije w lochach-mówi Simon. Nie pozwolę !!! Nie wierzę, że Simon wiedział i mi nie powiedział. Ruszam biegiem do lochów. Po drodze dzwonie do Agi i mówię aby przysłała posiłki. Biegnę tak szybko jak potrafię. Nie mogę się spóźnić!!! Muszę zdążyć! MUSZĘ!!!! Kiedy jestem już w lochach przyspieszam. Słyszę krzyki w ostatnim lochu. Poznaję ten krzyk. To Jake. Robi mi się gorąco. Musze zdążyć!!! MUSZĘ!!! Dobiegam do miejsca skąd słychać krzyki. Nagle one ucichają. Wyjmuję nóż i wchodzę do lochu. Serce mi staje........................................
********************
Mam nadzieję, że się spodobał.
Mam ważne ogłoszenie!!!!!
Rozdziały mogą nie pojawiać się codziennie. Po prostu mam inne zajęcia. Obiecuję, że postaram się dawać je codziennie, ale nieraz mogę nie mieć czasu.
Rozdziały mogą nie pojawiać się codziennie. Po prostu mam inne zajęcia. Obiecuję, że postaram się dawać je codziennie, ale nieraz mogę nie mieć czasu.
Czekam na opinie"D
Czekam na nn :) i weny
OdpowiedzUsuń