czwartek, 6 marca 2014

                              Rozdział .8. Ona pijawką???

                       Patrzę przez okno jeszcze prze chwilę, gdy nagle Aga ciągnie mnie za rękę. Biegniemy korytarzami i schodami. Zatrzymuje się a ja z nią pod drzwiami biblioteki. Stoimy tak przez chwilę a potem przed nami pojawiają się cztery postacie. 
-Czego tu chcecie?-mówi Agata z odrazą
-Spokojnie panno Lighwood. Jesteśmy umówieni.- Kiedy kończy mówić ściąga kaptur z głowy. Ma długie czarne włosy i bladą twarz jak trup. To nie dziwne, bo jest w końcu umarłym. Jego serce nie biję, jest wampirem. Za nami otwierają się drzwi biblioteki i wychodzi Avie:
- Dziewczyny wszystko w porządku niech pan wejdzie, ale sam.- mężczyzna wchodzi za Avie i drzwi się zamykają. Pozostała trójka ściąga kaptury z głów. Jest dwóch chłopaków. Jeden ma  brązowe włosy do ramion i zielone oczy. Jest wysoki, ale nie umięśniony. Drugi to szatyn o niebieskich oczach. Jest ciut niższy od tego pierwszego, ale za to jest trochę umięśniony. Trzecią postacią jest dziewczyna. Patrzę na nią przez chwile, a potem  rozpoznaję ją. To Ola. Moja Ola. Jakim cudem ona jest pijawką (jak nazywają ich mroczni). W sumie zawsze lubiła wampiry, ale nie aż tak aby zostać jedną z nich.  Ona także patrzy na mnie choć widzę tylko jej oko. Drugie jest zasłonięte grzywką. Zmieniła fryzurę. Gdy rozumiem, że i ona mnie rozpoznała ruszam przed siebie w korytarz. Nie oglądam się za siebie, ale czuję, że ona za mną idzie. Odwracam się dopiero przy końcu korytarza.
-Kim jesteś?-pyta mnie 
-Przecież wiesz. Oni napewno ci powiedzieli kim jesteśmy-odpowiadam.
-Tak wiem, ale ja się pytam dlaczego mnie okłamałaś?- Przecież zadała pytanie "Kim?" a nie "Dlaczego?".
-Nie okłamałam cię po prostu nie mogłam powiedzieć ci tego to by cię naraziło na niebezpieczeństwo-Ola milczy więc pytam- A ty od kiedy jesteś....?
-pijawką- dokańcza za mnie-Od ostatniej kłótni. Sama o to prosiłam, bo to było moje marzenie. Teraz czuję, że dobrze zrobiłam. Jestem szczęśliwa.-mówi.
-Ten szatyn to  twój chłopak?-pytam, bo zauważyłam, że stał obok niej i patrzył tak na nią jakby był gotowy ochronić ja własnym ciałem
-Tak. A nasz przywódca to Carlisse.-mówi. Nie byłam ciekawa jak się nazywa, ale dobrze wiedzieć
-Co ty tu robisz pijawko?-pyta Aga i staję obok mnie,
-Nie bój się nie skrzywdzę jej.-odpowiada spokojnie. Specjalnie wystawia swoje kły- To moja przyjaciółka-to ostatnie słowo zabrzmiało jak pytanie.
- Ten James i Artur czekają na ciebie.Lepiej wracajmy, bo  jeszcze zrobią sobie kolacje u nas-mówi Aga a w jej głosie czuje nutę odrazy. Widzę, że na jej ustach pojawia się złowrogi uśmiech.
                                              *************************
           Gdy wracamy dwaj panowie stoją pod ścianą i żartują. Na pewno na nasz temat. Ola dołącza do nich i dostaję buziaka od szatyna. To chyba ten James.
 Drzwi od biblioteki otwierają się i wychodzi Avie z Carlissem. Żegnają się i  dwie mroczne prowadzą je do drzwi. Kiedy już na dobre znikają odzywa się Avie
-Idźcie dziewczyny wasza straż dobiegła końca-wchodzi do biblioteki i drzwi zamyka.
 Idziemy w  ciszy korytarzami, aż w końcu odzywa się Aga:
- Od kiedy znasz pijawkę?
-Od małego i ma na imię Ola-odpowiadam
-Aleksandra, ale.. ale... Aleksandra-śmieje się Aga a ja z nią. Zatrzymujemy się w świetlicy. Jest to miejsce gdzie można na dużej plaźmie obejrzeć film. Można też pograć w bilarda,piłkażyki i inne gry. Przy stole od bilarda widzę Jake'a i Alex'a, którzy się przekomarzają. 
-Co tam Aga?-pyta Alex. Chyba telepatycznie wie kiedy coś się stało
-Pijawki były w Instytucie-mówi to i wychodzi z pomieszczenia. Alex przechodzi obok mnie i idzie się gonić Agę. Jake patrzy na mnie przez chwile a potem podchodzi.
-Po co one ty były-pyta stając tuż naprzeciwko mnie.
-Niewiem. Rozmawiał z Avie- widzę, że nie jest zachwycony.
- Chodźmy do Avie musi nam to wytłumaczyć.
                                    ****************
                 Kiedy wchodzimy do biblioteki Avie siedzi przy biurku.  Jakie podchodzi do biurka, a ja za nim. 
-Po co one tu były?-pyta Jake i opiera dłonie na biurku. Avie nie  wstaję, ale odpowiada
-Ostatnio zamordowano parę ich braci i sióstr i twierdzą, że to sprawka mrocznych, ale uspokoiłam i zapewniłam,że to nie nasza sprawka.-odpowiada. Zaskakuję mnie, że tak po prostu mu mówi.
- I co uwierzyli ???-pytam
-Raczej nie -odpowiada Jake-czy się mylę Avie ???
- Niewiem. Po minie Carlissa sadzę, że nie, ale mamy pakt więc nie ma co się matwić-mówi Avie. Jej sowa przylatuję i siada na biurku. Avie patrzy na nią i uśmiecha się. Czyżby ta sowa jakoś powiedziała swojej pani co robiliśmy w "szklarni"?. Chyba nie,a może?
-Jutro dostajecie wolne-mówi Avie
-Kto?-pytam, bo nie wiem
- Młodzi mroczni. Straż będą mieli mroczni po 20 roku życia.- czyli jutro mamy dzień dla siebie. Fajnie!-Idźcie już, bo muszę zadzwonić do Luke'a.
                   Wychodzimy z biblioteki. Idziemy chwile w ciszy, ale w końcu ja się odzywam:
-Kto to Luke?
-To przywódca wilkołaków.-odpowiada Jake. Stajemy przed moimi drzwiami. 
-Wejdziesz?-pytam i mam nadzieję,że odpowie "tak".Przybliża się do mnie i obejmuje w pasie. Całuję mnie co uważam za "tak". Wchodzimy do pokoju i siadamy na łóżku.
-Pójdę się umyć-mówię
-Nie idź.-mówi i całuję mnie w szyję.
-Tylko parę minut umyję się i będę twoja.-wstaję i idę do łazienki. Zamykam drzwi i rozbieram się.
 Moje pamiątki po próbie samobójczej zagoiły się i nie było ich już prawie widać. Wchodzę pod prysznic i odkręcam ciepłą wodą.
     Kiedy wychodzę z pod prysznica wycieram się i zakładam moją sexi piżamę.
 Przed moimi drzwiami stoi Jake
-Nie chcę jutro biegać do swojego pokoju.
-Daj to i idź się umyć- zabieram jego ciuchy, ale oddaje mu piżamę. Jeżeli można to nazwać piżamą. To tylko krótkie spodenki. Odkładam ciuchy na komodę i siadam do biurka. Wyjmuje z szuflady mój zeszyt. Zapisuję w nim wszystkie ostatnie wydarzenia. Po tym otwieram go na czystej stronie i zaczynam rysować ołówkiem.
-Jestem taki przystojny?-mówi Jake i patrzy mi przez ramię. Odkładam ołówek i zamykam zeszyt. Rysunek jest skończony. Wstaję i odwracam się do Jake'a. Zarzucam mu ręce na szyję i przybliżam moje wargi do jego.
                   *****************
 Wiem, że jest krótszy, ale taki wyszedł. Następny pojawi się jutro pod wieczór. 
  Mam nadzieję, że się podobał. :D

1 komentarz: